piątek, 27 czerwca 2014

                      Rozdział IV

    Patrzyłam jak Liam i Sophia wsiadają do samochodu i odjeżdżają. Jeszcze chwilę trwałam w bezruchu. Gdy wydostałam się z transu, zaczęłam wzrokiem szukać Nialla. Stał przy wózku golfowym i czyścił kije ściereczką. Podeszłam bliżej, ale on nie zwracał na mnie uwagi. Jeszcze nigdy nie widziałam kogoś, kto z taką delikatnością i spokojem czymś się zajmował. Chciałam się go zapytać, kiedy jedziemy, ale nie mogłam. Widok, tego jak to robił, był zbyt piękny, żeby go zepsuć.
Po piętnastu minutach Niall skończył swoją czynność i zorientował się, że stoję koło niego.
- co się tak gapisz? Nigdy kijów do golfa nie widziałaś?-powiedział złośliwie.
- ja... przepraszam. Nie chciałam ci przeszkadzać. Ty chyba...
- marnujesz tylko mój czas. Wsiadaj do auta i zaczekaj na mnie. Muszę zapłacić za wynajem pola.
Odwrócił się i odszedł. Czemu on jest taki niemiły dla mnie? Tego nie wiem.  Zrobiłam to co kazał. Ruszyłam w stronę auta. Zastanawiałam się nad tym co powiedział Liam. Jak on ma mnie polubić? Jestem brzydka, gruba i w dodatku ma o mnie złe zdanie. Chciałabym, aby nie czuł do mnie wstrętu. Muszę przez ten miesiąc być dla niego miła.
- a ty czemu jeszcze nie w samochodzie?-spytał.
- nie wiedziałam, który jest twój.
- mój to ten, na którym się właśnie  opierasz.
- aha...- poczułam rumieńce wstydu na twarzy. Miał mnie polubić, a nie uważać za głupią.
Wsiedliśmy do auta i Niall odpalił silnik, który po chwili zgasł. Sytuacja powtórzyła się kilka razy. Był zdenerwowany.
- może powinieneś...
- zamknij się! - krzyknął i mnie uderzył w twarz. Byłam przerażona. Niall Horan z One Direction mnie zranił najpierw psychicznie, a teraz fizycznie. Rozpłakałam się. Ból nie ustawał. Niall spojrzał na mnie.
- ja, ja nie chciałem ciebie...
- ale to zrobiłeś- wydusiłam przez łzy.
- mam apteczkę w bagażniku. Zaraz będzie dobrze- mówiąc to, wyszedł. Po chwili przyłożył mi oderwany kawałek swojej koszulki z kostkami lodu w środku. Poczułam ulgę. W czasie, kiedy siedziałam z obolałą szczęką, Niall naprawił samochód. Wsiadł do auta i ruszył. Po trzydziestu minutach (zakorkowanej) drogi ujrzałam wielką villę.
- masz wielką chatę- stwierdzilam.
- to nie jest mój dom.
- jak to?- byłam zdziwiona.
- to jest mój dom- powiedział wskazując palcem na mały domek jednorodzinny.

   ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kolejny rozdział. Przepraszam, że tak długo, ale jestem na wakacjach i nie miałam czasu. Kolejny rozdział pojawi się najwcześniej 12 lipca.
CZYTASZ= KOMENTUJESZ

wtorek, 10 czerwca 2014

Rozdział III
 
 
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
 
 
 
- Abby! Ile mam jeszcze czekać?- krzyknął Liam.
- Już idę. Nie mogę znieść walizki- odpowiedziałam.
- Te kobiety- rzekł wywracając oczami.
Liam pomógł mi przenieść bagaż z pokoju do samochodu. Nie mogłam doczekać się rozgrywek sportowych pomiędzy mną i chłopakami. Byłam podekscytowana. Jeśli jesteś Directioner chyba mnie rozumiesz. Miałam się spotkać z One Direction- nie pierwszy raz, ale spotkać. Wiele razy zastanawiałam się jak to jest kochać kogoś kto cię nie kocha. Ja nigdy nie byłam zakochana. NIGDY. Jak już to zauroczona i przechodziło mi po dwóch, trzech tygodniach. Moimi idolami są 1D i Little Mix. LM to dziewczyny, więc chyba się nie zakocham :) a z 1D żaden mnie nigdy nie zechce (większość ma swoją drugą połówkę) Z dziewczynami (LM)  ostatni raz widziałam się miesiąc temu. Najbardziej lubię gadać z Perrie. Zazwyczaj się razem wygłupiamy i śpiewamy "arie operowe" wymyślone przez nas.
- Hej Abby!- z zamyślenia wyrwał mnie rozbawiony głos Louisa.
- Cześć- po wyjściu z auta przytuliłam się do niego.
- A mnie nie przytulisz?- oburzył się Harry.
- Nie- powiedziałam z szyderczym uśmiechem.
- Miałeś rację Louis, dziewczyny lecą na tych zajętych- zaśmiał się.
- Nieprawda! Ja wcale na niego nie lecę- zezłościłam się.
Harry popchnął mnie na Louisa.
- Teraz już tak- roześmiał się.
Kiedy chłopcy się kłócili zauważyłam, że Liam rozmawia z Niallem. Podeszłam do nich.
- Heeeej...
- Abby- dokończyłam za Nialla.
- Liam mówił...
- Że chcesz posłuchać jak śpiewasz ,,Baby'' na żywo- tym razem dopowiedział Liam.
- No...ale...ty...ughh no dobra- wywrócił oczami Niall i zaczął śpiewać. Szczerze to ja wcale nie chciałam tego słuchać. Jak już to, żeby zaśpiewał ,,Teenage Dream'' ;) Po zakończeniu piosenki podeszłam do Harrego i go przytuliłam.
- Teraz kiedy już mam dziewczynę to nie przytula- powiedział.
- Ty masz dziewczynę?- zapytałam.
- Jasne. Nazywa się Abby Payne. Pewnie nie znasz- zachichotał.
- Cha, cha- szturchnęłam go w ramię.
- To znaczy, że ze mną zrywasz?
- Tak.
- Nie! Dlaczego? Dlaczego ja?- Harry udawał zrozpaczonego.
- Zagramy w tenisa?- zapytał Louis.
- Jasne- odpowiedziałam.
- Więc już znalazłaś nowego? Jak ja się teraz mam pozbierać? Jak?- kontynuował Harry.
- Pił coś przed wyjściem?- szepnęłam do Lou.
- Yhym- zaśmiał się.
Poszliśmy na kort tenisowy i rozpoczęliśmy mecz. Zasady były proste. Ten kto przegra- stawia drinki. Louis mnie strasznie wymęczył i jak zwykle przegrałam, ale on i tak zapłacił :D
Następnie udałam się na pole golfowe. Podbiegłam do Nialla, ale jak mnie zuważył, od razu odszedł do następnego dołka. Co mu się stało? Nigdy się tak nie zachowywał. To znaczy jako ostatni mnie polubił z chłopaków (nie wliczając Liama). Nie przepadał za mną, ale normalnie przebywał w jednym pomieszczeniu. Czasami ze mną zamienił kilka słów, ale jeśli chodzi o śmianie się takie,jak coś go mocno rozśmieszy- nigdy tego przy mnie nie robił. Nie mam zielonego pojęcia dlaczego. Postanowiłam się tym nie przejmować. Zagrałam w golfa z Louisem i Liamem (Zayn był z Perrie w Paryżu). Harry cały czas płakał w barze i topił swoje "smutki" w alkoholu. Podeszłam do niego.
- Nie pij więcej- ostrzegłam go.
- Czemu?- zapytał.
- To niezdrowe.
- Tak jak to, że rzuciłaś mnie dla Louisa.
- Harry, my nawet ze sobą nie chodziliśmy.
- Szybko zapominasz.
- Człowieku. Słyszysz przez mgłę czy co? My NIGDY nie byliśmy razem.
- Kobieto jesteś nie do wytrzymania.
- Po prostu nie pij więcej.
- Okej- odszedł w stronę Louisa. Dwudziestolatek został odwieziony przez Lou do domu. Zostałam tylko ja, Niall, Liam i... Sophia. Dokładniej Pijana Sophia. Ona również trochę wypiła. Zebraliśmy się wszyscy w jednym miejscu.
- Liam, podobno miałam gdzieś jechać?- zaczęłam rozmowę.
- Tak, kolejny miesiąc spędzisz u Nialla.
- Słucham?- byłam w szoku.
- Jupi- powiedział blondyn z nijakim wyrazem twarzy.
- Ja? Z nim? Przez miesiąc?
- Tak- twardo rzekł Liam.
- Przecież on mnie nie lubi.
- To polubi. My już się zbieramy. Do zobaczenia- mówiąc to Liam pocałował mnie w czoło.
Zapowiadał się całkiem ciekawy miesiąc...
 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Oto rozdział III. Mam nadzieję, że się podobał i liczę na wasze opinie w formie komentarza. To chyba wszystko. Do następnego :*