Rozdział VI
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Przeszliśmy przez wielki ogród z basenem, torem wyścigowym dla samochodzików, mini boiskiem z robotami-piłkarzami i trafiliśmy do dużo mniejszego, lecz pięknego, ogródka. Znajdował się w nim mały wodospad na skalniaku, pełno rabatek z kwiatami, hamaki pod drzewami, miejsce na ognisko. Niall otworzył tylne drzwi i wniósł rzeczy do środka. Następnie podszedł do mnie i zaczął się śmiać.
- O co ci znowu chodzi?- spytałam.
- Przechodziliśmy przez ogród z wypasionym sprzętem, a ciebie zafascynował skalniak i kwiaty?
- A żebyś wiedział, że tak.
- W skali od 1-10 jak oceniasz ten ogród?
- Myślę, że 9.
- Dziękuję.
- Za co?
- Za to, że doceniasz moje wypociny.
- Chyba wydaną kasę na ogrodnika.
- Nie wiem, czy jest sens płacić sobie.
- Naprawdę sam to zrobiłeś?
- Z małą pomocą...- załamał mu się głos.- Chodź, zaprowadzę cię do twojego pokoju.
- Okej.
Weszłam do środka. Zobaczyłam coś, czego się zupełnie nie spodziewałam- prosto urządzony dom. Bardzo podobny do domu Martyny. Jedyne, co mnie bardzo zainteresowało w domu Nialla, to te wszystkie zdjęcia One Direction. Nie wiedziałam, że można mieć ich aż tyle. Nawet psychofanka nie miałaby wszystkiech ścian w salonie, przedpokoju, klatce schodowej w zdjęciach idoli. Udałam się na górę i zastałam Nialla przy drzwiach do pokoju.
- To jest twój pokój- powiedział przekręcając klucz. Nacisnął klamkę, ale drzwi ani drgnęły. Powtórzył czynności, ale bez zmiennych skutków.
- Dawno ich nie otwierałem i szczerze mówiąc nawet nie miałem czasu tam zaglądnąć, gdyż twój brat zawiadomił mnie dzisiaj o twoim przyjeździe.
- Nic się nie stało- uśmiechnęłam się.- Mogę przecież spać w innym pokoju.
- Tylko, że w tym domu są tylko dwa pokoje. Gościnny i mój-powiedział Niall.
- To mogę spać na kanapie albo
- Albo ze mną- dokończył.
- Chciałam zaproponować dom obok.
- No też istnieje taka opcja, ale sama nie będziesz w takiej wielkiej chałupie.
- Ja się nie boję.
- Nie o to chodzi. Możesz coś tam zepsuć i chłopaki będą się gniewać.
- No to będę spała z tobą- powiedziałam wywracając oczami. Niall chyba się ucieszył, ale jego uśmiech szybko znikł. Podszedł do drugich drzwi i otworzył je.
- To mój pokój.
Nie był on specjalnie wielki, ale stało w nim ogromne łożko. Pierwsze co zrobiłam to wskoczyłam na nie.
- Czuję się jak na chmurce- powiedziałam, na co Niall się uśmiechnął. Położył moją walizkę pod oknem i poszedł do łazienki. Czułam się wspaniale. Po pierwsze leżałam na najwygodniejszym łóżku na świecie, a po drugie Niall coraz więcej się uśmiechał! Uznaję to za wykonanie 0,01 mojego zadania. Postanowiłam pooglądać sobie zdjęcia w domu. Zaczęłam od tych na schodach. Na samym dole widniały te z 2010 roku. Im wyżej tym nowsze. Następnie udałam się do przedpokoju, gdzie były te z sesji zdjęciowych. W salonie znajdowały się zdjęcia rodzinne. Zatrzymywałam się przy każdym z nich i dokładnie je analizowałam. W pewnym momencie natknęłam się na najmniejszy ze wszystkich. Było ono przedarte na pół. Została tylko część przedstawiająca Nialla. Od razu się domyśliłam o co chodzi, ale postanowiłam nie pytać się o szczegóły. Nie chciałam mu popsuć chumoru. Kolejne dwa zdjęcia przedstawiały chłopaków i mnie. Na pierwszym wszyscy się dobrze bawiliśmy. Były to osiemnaste urodziny Nialla. Oblewaliśmy się wodą i byliśmy cali mokrzy. Drugie zrobione było dzień później. Wszyscy się uśmiechaliśmy jak poprzedniego dnia. Jedyne co mnie zmartwiło to to, że Niall się już nie uśmiechał. Patrzył się na jeden punkt. Jedno zdjęcie, które trzymał w ręce.
- Tu jesteś Abby. Szukałem cię- powiedział chłopak.
- Nie słyszałeś, jak schodziłam?
- Nie. Widzę, że oglądasz zdjęcia. Zbieram je całe cztery lata.
- Masz już całkiem sporą kolekcję.
- Chyba tak. Chciałem jeszcze kilka, ale Harry mi radził zaczekać i uzupełnić zdjęciami z następnej trasy.
- Które najbardziej lubisz?
- Chyba te gdzie jest cała moja najbliższa rodzina, chłopaki i ich rodziny.
Odwróciłam się i spojrzałam na ogromną ramkę, w której znajdował się obraz opisany przez blondyna. Od razu spojrzałam na siebie.
- Jak ja wtedy okropnie wyglądałam w tej grzywce..- od razu skrytykowałam swój wygląd.
- Teraz widać poprawę- przyznał.
- Dzięki- mówiąc to zrobiłam głupią minę, a Niall zaczął się śmiać. Tak napradę to liczyłam na taki efekt. Chłopak odwrócił się i nagle wyciszył śmiech. Jego twarz posmutniała. Wziął głęboki oddech i poszedł do kuchni. Ruszyłam za nim.
- Wszystko w porządku?-spytałam.
- Odczep się. Wyjdź na duży ogród i pobaw się.
- Niall...
- No idź!- krzyknął na mnie.
To było straszne. Oczy mi się zaszkliły. Wybiegłam i przeszłam do ogrodu obok. Już miało być tak pięknie. Dopiero pierwszy dzień, a on zdąrzył się zezłościć. I to bardzo.