sobota, 31 maja 2014

Rozdział II
 
 
 
- Ugh... Nie bój się jej. Co jest w niej takiego strasznego?- spytał Liam.
- Wszystko- odpowiedziałam.
- Jesteś zazdrosna i tyle.
- Ja? Niby czemu?
- Do tej pory czułaś się dla mnie najważniejsza, a teraz myślisz, że tak nie jest. Zapamiętaj: ty ZAWSZE będziesz dla mnie małą księżniczką, którą ratowałem z wieży. Sophia jest moją dziewczyną, ale to nie zmienia faktu, że cię kocham.
- Chyba masz rację.
- Chyba? Ja zawsze mam rację- zaśmiał się Liam.- No chodź się przytul.
Może Liam ma rację, a może nie. To w końcu człowiek, a ludzie się mylą prawda? Postanowiłam to sprawdzić- co nie wyszło mi na dobre. Podczas nieobecności Sophi wślizgnęłam się do pokoju Liama, gdzie chwilowo przebywała. Szczerze to od osiemnastu lat tam wchodzę i nigdy jeszcze tak ładnie tam nie pachniało. Coś jakby konwalia z wanilią. Raczej powinniście się domyślić czyje to perfumy. Przejrzałam jej całą walizkę. Koszulki, spodnie, sukienki, buty, kosmetyki, spódnica, gazety, płyty CD no i oczywiście znalazłam pamiętnik na hasło. Nie kluczyk lub szyfr tylko hasło. Cztery litery (nie chodzi o to co właśnie pomyślałeś/pomyślałaś). To mogło być wszystko. Dosłownie w s z y s t k o, ale co ma cztery litery. Rose, luck, nope, a nawet abcd, itd. Mogłam zgadywać do końca życia i robiłabym to gdyby nie Sophia, która weszła w tym momencie do pokoju.
- Co tutaj robisz?- spytała podejrzliwie.
- Yyyy... Poczułam ładny zapach i postanowiłam dowiedzieć się co to. Domyśliłam się, że to twoje perfumy i chciałam poznać nazwę.
- Mogłaś zaczekać aż wrócę i nie wyjmować moich rzeczy z walizki.
- No mogłam...
Dołączył do nas Liam. Zapewne już wiesz jak zareaguje:)
- Abby?!
- Tak?-powiedziałam niepewnie.
- Czemu weszłaś tutaj bez pozwolenia i na dodatek ruszasz rzeczy Sophi?!
- No...ja...
- Posłuchaj już dziś rozmawialiśmy na ten temat i zapewniam cię, że cię kocham i nic tego nie zmieni.
- Ja wiem, ale...
- Bez żadnego "ale". Chciałem was jutro zabrać na golfa i tenisa. Będą tam też chłopcy. Jak się pogodzicie pojedziecie. Jeśli nie obie zostaniecie w domu.
Wyszłam z pokoju. Liam dobrze wiedział na czym mi zależy. Uznał, że jeśli ma do czynienia z szantażem, na mnie najlepiej zadziała właśnie to. Podejrzewam, że w takiej sytuacji każda/ każdy z was by się pogodził. Cóż ja też tak postanowiłam zrobić. Najpierw poszłam do pokoju, włączyłam muzykę i szykowałam ubrania na jutro. Będzie ciepło, więc wzięłam dżinsowe szorty, żółtą bokserkę i czarne Vansy. Koło godziny dwudziestej zeszłam na parter do salonu, gdzie Sophia szykowała film.
- Sophia... Chciałam cię przeprosić. Nie powinnam grzebać w twoich rzeczach.
- Możesz odpokutować i zrobić popcorn, przygotować dwa napoje i dwa drinki- powiedziała z uśmiechem, ale ja od razu wyczułam jej nienawiść do mnie. Nie lubiła mnie. Zresztą wzajemnie. Ale co mi zaszkodzi? Zrobiłam im te smakołyki. Popcorn z masłem. Liam taki uwielbia. Drinki- nie umiem, ale coca-colę mogę nalać:) Zaniosłam to na ławę w salonie. Usiadłam na fotelu i zawołałam "gołąbeczki". Oni usiedli na kanapie. W połowie filmu stała się najgorsza rzecz. Sophia zjadła popcorn. Zapewne teraz myślisz "co w tym takiego strasznego?" Ha! I tu cię zaskoczę. Ona ma uczulenie na masło! Dostała wysypki, zrobiła się czerwona i spuchła jej twarz. Nawet nie macie wyobrażacie sobie jak się na mnie wydarła. Poprzeklinała i popłakała się. Liam kazał mi iść do pokoju i ZABRAŁ MI TELEFON. Skąd ja mogłam wiedzieć, że ta żmija ma to cholerne uczulenie?!
Przebrałam się w piżamę i poszłam spać, bo uznałam, że jak nie mam fona i nie mogę oglądać filmu, nie ma sensu dłużej siedzieć. O jutrzejszym golfie i tenisie z 1D mogłam zapomnieć.
 
*********************************************** 
- Abby wstawaj!- krzyknął Liam.
- Czemu? I tak po wczorajszym maśle mnie nigdzie nie zabierzesz...
- Mylisz się młoda panno- WTF?- Jedziesz i to na długo.
- Co to znaczy "długo?".
- Spakuj walizkę. Resztę powiem na miejscu.
- Okej... A na ile "tam" jadę?
- Na miesiąc.
- Ooo na Karaiby mnie wysyłasz?
- Nie gadaj tyle. Szkoda czasu. Za godzinę wyjeżdżamy- mówiąc to wyszedł z pokoju.
WTF?! Za godzinę?! Dziewczyny mnie zrozumieją. JEDNA GODZINA na prysznic, na ubranie się, zjedzenie śniadania, zrobienie makijażu, spakowanie walizki na miesiąc. Pięć czynności w godzinę. Potrzebowałam pomocy. Zapytałabym Sophię, ale... No to musiałam się pośpieszyć.
 
 
 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej! :) Dziękuję, że przeczytałeś ten rozdział i że w ogóle wszedłeś/ weszłaś na mojego bloga. Przepraszam, że tak długo nie pojawiał się nowy post, ale jakoś weny nie miałam. Jeszcze raz dziękuję.
 
CZYTASZ= KOMENTUJESZ
 
Jeśli chcesz być informowany o nowych postach zastaw swój user z Twittera w komentarzu, a wpiszę Cię w zakładkę "informowani" :)

sobota, 17 maja 2014

Rozdział I
 
     Wcześnie wstałam. Nazajutrz miał przyjechać Liam i musiałam posprzątać. Nie mogłam doczekać się spotkania z nim. Nie widzieliśmy się 6 miesięcy. Szybko zjadłam śniadanie. W kuchni znalazłam listę, którą mama przygotowała mi do zrealizowania. Musiałam poodkurzać, wymyć okna, pozmywać, powycierać kurze, wyprasować ubrania, zrobić pranie i upiec ciasto. Trochę tego dużo...
Jednak obie chciałyśmy, aby wszystko było idealne. Mama miała wrócić o 16 ja zaczęłam sprzątać od razu po śniadaniu. Była 10 robiłam wszystko dokładnie żeby było jak najlepiej. Kiedy skończyłam sprzątać była 12, więc zostały 4 godziny do powrotu mamy. Teraz trzeba było upiec ciasto. Zdecydowałam się na szarlotkę, ponieważ cała rodzina ją uwielbia. Szybko poszło aż sama się dziwiłam że się udała :) Wyrobiłam się ze wszystkim do 15:30 i czekałam na mamę. Byłam bardzo zadowolona ze swojej pracy i ciasta. Kiedy mama weszła do domu była pełna podziwu, ponieważ dom lśnił i wszędzie pachniało moim słodkim dziełem. Po jej zakupach trzeba było rozłożyć podróżną szafę. Nie tylko zaopatrzyła nas w jedzenie, lecz kupiła sobie dużo ubrań. Mi sprezentowała śliczną wrzosową sukienkę z ciemnofioletową kokardą w pasie (nie ukrywam, że zawsze taką chciałam). Pobiegłam do pokoju ją przymierzyć.
     Szybko rozebrałam się ze swoich ulubionych szarych dresów i zaczęłam delikatnie ubierać się w tą śliczną sukienkę. Kiedy tak stałam przed lustrem i spoglądałam na swoje ciało, i to jak wyglądam w niej, doszłam do wniosku, że nie jest do końca tak ślicznie, jak powinno być. Liam pewnie mówiłby, że wyglądałam ślicznie, jak się sami przekonacie czytając dalej. Próbowałam wszystkiego. Na zmianę prostowałam i kręciłam włosy. Dalej źle. Wkładałam szpilki, baleriny, a nawet koturny. Nie pomogło. Stosowałam jeszcze wiele sposobów. W końcu poszłam do mamy, aby mi coś poradziła.
  - Nie wiem czy zauważyłaś, ale nie zapięłaś jej z tyłu, dlatego ci odstaje- powiedziała ze śmiechem.
  Zrobiłam face palma i powiedziałam do mamy
  - Ahh no oczywiście, a już zaczęłam się denerwować, że jest źle uszyta... Lepiej w kręconych włosach czy w prostych? - zapytałam.
  - Zostaw kręcone.
  - Buty na koturnie, baleriny czy szpilki?
  - Hmm myślę że w szpilkach będziesz wyglądała przepięknie
  - Taa mamo nie jestem piękna -powiedziałam ze smutkiem.
  - Co ty mówisz skarbie? Oczywiście że jesteś.
  - Mamuś, dziękuję Ci za to, że tak mówisz, ale popatrz na ten brzuch - powiedziałam pokazując rękoma moje niedoskonałości.
  - Twój brzuch wygląda jakbyś od kilku dni nic nie jadła - usłyszałam głos. Zapewne się domyślacie czyj ;)
  - Liam! Stęskniłam się za tobą - mówiąc to rzuciłam się mu na szyję.
  - Ja za wami też. Co to za kreacja?
  - To miała być niespodzianka, którą jutro włożyłabym, ale przyjechałeś wcześniej.
  - Przepraszam, że ją zepsułem - powiedział smutno.
  - Nic się nie stało - dodała mama. - Zrobiłam ciasto. Chodź spróbować.
  - Ty zrobiłaś ciasto?- nie kryłam oburzenia.
  - Masz rację. My zrobiłyśmy ciasto - poprawiła się.
  - Jasne... - wywróciłam oczami.
  - Chciałbym wam kogoś przedstawić - przerwał Liam.
  - Kogo? - zapytałam.
  - To jest Sophia. To jest moja mama, a to moja kochana siostrunia - mówił rozczochrując moje włosy.
  - Miło mi poznać- powiedziała dziewczyna.
  - Nam również. Zapraszam na ciasto - nadal nie wiem co jej odbiło z tym ciastem.
Wszyscy zasiedliśmy w salonie a mama przyniosła MOJE ciasto.. Ta Sophia wydała mi się trochę dziwna postanowiłam przeprowadzić mały wywiad z nią.
  - Sophia, opowiedz nam coś o sobie - powiedziałam.
  - Nie lubię o sobie opowiadać - odpowiedziała mi z nutką złości.
  - Jak wolisz...
  - Bardzo dobre ciasto - znowu przerwał Liam.
Nie polubiłam Sophi. Jak ją zobaczyłam wydała mi się podejrzana. Po tym jak odmówiła powiedzenia czegoś o sobie jeszcze bardziej... No właśnie. Ja się jej po prostu bałam!
Pomyślałam że będę musiała porozmawiać z Liamem. Zaczekałam na moment, w którym Sophia odstąpiła jego boku i wciągnęłam go do mojego pokoju.
  - Liam- zaczełam - muszę z Tobą porozmawiać.
  - Coś się stało? - zapytał.
  - Chodzi o Sophie... Ona... Jest straszna.
  - Dobry żart Abby. Mów o co chodzi.
  - Już nieważne... - wyszłam z pokoju.
  - Zaczekaj, mieliśmy porozmawiać.
  - Liam to nie był żart ja naprawdę się jej boję - patrzyłam mu w oczy o czekałam na jego reakcję.


              ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
  Rozdział I gotowy. Mam nadzieję, że się podobało. Liczę na komentarz z opinią, tą dobrą jak i złą.
Od tej pory rozdziały są pisane przeze mnie:
tt: @najal__
i Martynę:
tt: @Szempla_95

Jeśli chcesz być informowany zostaw swój user z Twittera. Wpiszę cię w zakładkę "informowani" i powiadomię o każdym nowym poście.
 

wtorek, 13 maja 2014

Prolog
     Jestem jak każda normalna nastolatka. Mam osiemnaście lat. Chodzę do szkoły, mam przyjaciół, nie jestem zadowolona ze swojego wyglądu. W sumie jak można cieszyć się z nadwagi, niskiego wzrostu (1,70m) i kiepskich ocen? Jedyne co w sobie lubię to włosy. Mam długie brązowe włosy z blond końcówkami. Uwielbiam muzykę. Gram na fortepianie, gitarze, flecie i śpiewam. Nie żebym się chwaliła, ale to nie jest gra amatorska. Zajmuję dość wysokie miejsca, bo przeważnie trafiam na podium, w różnych konkursach.
    Moja rodzina jest nienormalna. Dosłownie n i e n o r m a l n a. Mam mamę, tatę i starszego  brata. Normalnie irytowałabym się z tego powodu. Starsze rodzeństwo jest wielkim kłopotem. Przynajmniej dla innych. Ja go kocham. Zawsze jest dla mnie miły. Pomaga mi w lekcjach, wyręcza w obowiązkach kiedy tylko może, doradza w sprawach sercowych. Jest jak Batman lub Superman.
    Och, jestem zakręcona... Zapomniałam się przedstawić :) Więc nazywam się Abby Payne.
Tak, Payne. Nie przewidziało ci się. Mój brat to Liam Payne z One Direction. Są plusy i minusy tego. Plusy: mam darmowe bilety na koncerty, znam 1D, kocha mnie Liam co pewnie każda fanka chciałaby przeżyć. Minusy: paparazzi. Wszędzie ich pełno. Najgorsze jest to, że gdzie nie wyjdę już do mnie podbiegają i pytają się o sprawy prywatne Liama.
    Niektóre "fanki" są okropne. Hejtują mnie. Ale za co? Za to, że jestem jego siostrą? Sorry, nie moja wina. Oczywiście znajdą się też takie, które mnie lubią. Są to głównie moje przyjaciółki. Teraz pewnie myślicie: 'pewnie tamte przyjaciółki się z nią zadają, bo jest siostrą Liama'. M y l i s z  s i ę. Były przy mnie od przedszkola. Jeśli umiesz liczyć pewnie domyślisz się, że to było przed 1D. Teraz je przedstawię.
    Sally- szczupła, wysoka (1,85m) lecz niezbyt dobra uczennica. Znamy się od przedszkola i zawsze chodziłyśmy do jednej klasy. Potrafi grać na fortepianie. Również jest laureatką wielu konkursów muzycznych.
    Martyna- również szczupła, mojego wzrostu, ale jest wzorową uczennicą. Poznałyśmy się pięć lat temu. Przeniosła się do Anglii z Polski. Nauczyła mnie mówić po polsku, ale i tak nie dorównam jej.
Mówi biegle po angielsku, hiszpańsku, francusku i po polsku. W skrócie mówię do niej Tyna :)
    
    Na tym blogu opiszę najdziwniejszą historię, jaką kiedykolwiek przeżyłam. Oczywiście z udziałem 1D, Sally i Martyny. Mam nadzieję, że wam się spodoba.
 
 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
   Prolog do mojego fan fiction :) Postanowiłam wcielić się w WYMYŚLONĄ siostrę Liama. Zamierzam opisać tutaj historię, która się już zdarzyła. Chciałam wymyślić coś oryginalnego. Większość ff jest pisana w sposób "teraz to przeżyłam, ale nie wiem co będzie dalej". Tutaj natomiast będę zamieszczać różne przemyślenia. Głównie dlatego, że bohaterka ma sporo czasu. Nie musi martwić się czy np. Louis zaprosi ją na randkę ;) Pojawią się przeróżne, czasami fantastyczne, historie. Więcej nie mogę zdradzić :) Jeśli się podoba prolog i zapowiedzi skomentuj. Nawet wystarczy, że napiszesz "ok". Będę wiedziała czy jest sens dalej pisać :)
 
Dodatkowe informacje:
- pomysł na przebieg ff: mój własny,
- imiona:
   ~ Abby i Sally:  tt: @Madzia_1231
   ~ Martyna: imię mojej przyjaciółki ;)
 
Jeśli chcesz być informowany zostaw komentarz z userem z Twittera, a wpiszę cię w zakładkę "informowani" i powiadomię cię o każdym nowym poście :D