Rozdział II
- Ugh... Nie bój się jej. Co jest w niej takiego strasznego?- spytał Liam.
- Wszystko- odpowiedziałam.
- Jesteś zazdrosna i tyle.
- Ja? Niby czemu?
- Do tej pory czułaś się dla mnie najważniejsza, a teraz myślisz, że tak nie jest. Zapamiętaj: ty ZAWSZE będziesz dla mnie małą księżniczką, którą ratowałem z wieży. Sophia jest moją dziewczyną, ale to nie zmienia faktu, że cię kocham.
- Chyba masz rację.
- Chyba? Ja zawsze mam rację- zaśmiał się Liam.- No chodź się przytul.
Może Liam ma rację, a może nie. To w końcu człowiek, a ludzie się mylą prawda? Postanowiłam to sprawdzić- co nie wyszło mi na dobre. Podczas nieobecności Sophi wślizgnęłam się do pokoju Liama, gdzie chwilowo przebywała. Szczerze to od osiemnastu lat tam wchodzę i nigdy jeszcze tak ładnie tam nie pachniało. Coś jakby konwalia z wanilią. Raczej powinniście się domyślić czyje to perfumy. Przejrzałam jej całą walizkę. Koszulki, spodnie, sukienki, buty, kosmetyki, spódnica, gazety, płyty CD no i oczywiście znalazłam pamiętnik na hasło. Nie kluczyk lub szyfr tylko hasło. Cztery litery (nie chodzi o to co właśnie pomyślałeś/pomyślałaś). To mogło być wszystko. Dosłownie w s z y s t k o, ale co ma cztery litery. Rose, luck, nope, a nawet abcd, itd. Mogłam zgadywać do końca życia i robiłabym to gdyby nie Sophia, która weszła w tym momencie do pokoju.
- Co tutaj robisz?- spytała podejrzliwie.
- Yyyy... Poczułam ładny zapach i postanowiłam dowiedzieć się co to. Domyśliłam się, że to twoje perfumy i chciałam poznać nazwę.
- Mogłaś zaczekać aż wrócę i nie wyjmować moich rzeczy z walizki.
- No mogłam...
Dołączył do nas Liam. Zapewne już wiesz jak zareaguje:)
- Abby?!
- Tak?-powiedziałam niepewnie.
- Czemu weszłaś tutaj bez pozwolenia i na dodatek ruszasz rzeczy Sophi?!
- No...ja...
- Posłuchaj już dziś rozmawialiśmy na ten temat i zapewniam cię, że cię kocham i nic tego nie zmieni.
- Ja wiem, ale...
- Bez żadnego "ale". Chciałem was jutro zabrać na golfa i tenisa. Będą tam też chłopcy. Jak się pogodzicie pojedziecie. Jeśli nie obie zostaniecie w domu.
Wyszłam z pokoju. Liam dobrze wiedział na czym mi zależy. Uznał, że jeśli ma do czynienia z szantażem, na mnie najlepiej zadziała właśnie to. Podejrzewam, że w takiej sytuacji każda/ każdy z was by się pogodził. Cóż ja też tak postanowiłam zrobić. Najpierw poszłam do pokoju, włączyłam muzykę i szykowałam ubrania na jutro. Będzie ciepło, więc wzięłam dżinsowe szorty, żółtą bokserkę i czarne Vansy. Koło godziny dwudziestej zeszłam na parter do salonu, gdzie Sophia szykowała film.
- Sophia... Chciałam cię przeprosić. Nie powinnam grzebać w twoich rzeczach.
- Możesz odpokutować i zrobić popcorn, przygotować dwa napoje i dwa drinki- powiedziała z uśmiechem, ale ja od razu wyczułam jej nienawiść do mnie. Nie lubiła mnie. Zresztą wzajemnie. Ale co mi zaszkodzi? Zrobiłam im te smakołyki. Popcorn z masłem. Liam taki uwielbia. Drinki- nie umiem, ale coca-colę mogę nalać:) Zaniosłam to na ławę w salonie. Usiadłam na fotelu i zawołałam "gołąbeczki". Oni usiedli na kanapie. W połowie filmu stała się najgorsza rzecz. Sophia zjadła popcorn. Zapewne teraz myślisz "co w tym takiego strasznego?" Ha! I tu cię zaskoczę. Ona ma uczulenie na masło! Dostała wysypki, zrobiła się czerwona i spuchła jej twarz. Nawet nie macie wyobrażacie sobie jak się na mnie wydarła. Poprzeklinała i popłakała się. Liam kazał mi iść do pokoju i ZABRAŁ MI TELEFON. Skąd ja mogłam wiedzieć, że ta żmija ma to cholerne uczulenie?!
Przebrałam się w piżamę i poszłam spać, bo uznałam, że jak nie mam fona i nie mogę oglądać filmu, nie ma sensu dłużej siedzieć. O jutrzejszym golfie i tenisie z 1D mogłam zapomnieć.
***********************************************
- Abby wstawaj!- krzyknął Liam.
- Czemu? I tak po wczorajszym maśle mnie nigdzie nie zabierzesz...
- Mylisz się młoda panno- WTF?- Jedziesz i to na długo.
- Co to znaczy "długo?".
- Spakuj walizkę. Resztę powiem na miejscu.
- Okej... A na ile "tam" jadę?
- Na miesiąc.
- Ooo na Karaiby mnie wysyłasz?
- Nie gadaj tyle. Szkoda czasu. Za godzinę wyjeżdżamy- mówiąc to wyszedł z pokoju.
WTF?! Za godzinę?! Dziewczyny mnie zrozumieją. JEDNA GODZINA na prysznic, na ubranie się, zjedzenie śniadania, zrobienie makijażu, spakowanie walizki na miesiąc. Pięć czynności w godzinę. Potrzebowałam pomocy. Zapytałabym Sophię, ale... No to musiałam się pośpieszyć.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej! :) Dziękuję, że przeczytałeś ten rozdział i że w ogóle wszedłeś/ weszłaś na mojego bloga. Przepraszam, że tak długo nie pojawiał się nowy post, ale jakoś weny nie miałam. Jeszcze raz dziękuję.
CZYTASZ= KOMENTUJESZ
Jeśli chcesz być informowany o nowych postach zastaw swój user z Twittera w komentarzu, a wpiszę Cię w zakładkę "informowani" :)