wtorek, 23 września 2014

Przeprosiny
 
 
 
            Chciałabym Was bardzo przeprosić, że tak długo nie wpisywałam nowych postów. Nie mam po prostu na to czasu. W tym roku czeka mnie dużo egzaminów i postanowiłam uczyć się na bieżąco. Z tym wiąże się również brak komentarzy, który nie pokrywa się z liczbą wyświetleń.
 
     Swoją działalność prezentuję na blogu "BadzBardzoSilny". Również staram się dojść chociaż do połowy w pisaniu książki. Zaczęłam półtora roku temu i wciąż nie doszłam do rozdziału siódmego :(
 
           Jeszcze raz bardzo Was przepraszam. Mam nadzieję, że nie znienawidzicie mnie za to.
 
 
Blog zostaje zawieszony na czas nieokreślony.

niedziela, 31 sierpnia 2014

Rozdział X

  Przeszłam do mniejszego ogródka i powoli nacisnęłam na klamkę. Zaczęłam uchylać skrzypiące drzwi, które nie prowadziły do domu Horana lecz do jakiegoś starego drewnianego schowka. Było w nim ciemno, cicho, pajęczyny i kurz zalegały na każdym przedmiocie. Chwyciłam latarkę, która wisiała przy wejściu. Bateria była słaba, ale chociaż trochę oświetlała pomieszczenie. Zauważyłam w nim kartony różnej wielkości, kształtu oraz wyblakłego koloru. Postanowiłam trochę tam posprzątać, gdyż byłam ciekawa zawartości schowka. Postawiłam światełko tak, aby oświetlało jak najwięcej przestrzeni. Zaczęłam szukać tam jakiejś ścierki lub czegoś czym mogłabym trochę zmniejszyć ilość kurzu. W kącie stał mały kuferek. Taki jak w bajkach. Otworzyłam go i nie uwierzycie co znalazłam- stroje na Halloween. Pirat, kowboj, zombie, czarodziej, ninja, metalowiec, wróżka, księżniczka, książę, czarownica, dynia, robot, Harry Potter, krasnoludek, ciasteczkowy potwór, kangur i wiele innych. Jak posprzątam to pobawię się trochę. W pudełku obok znalazłam jakieś stare poszewki na poduszki. Wykorzystałam je do ścierania kurzu. Każde pudełko starannie czyściłam. W jednym były jakieś listy, ale po hiszpańsku. W drugim zdjęcia chłopaków (1D). W następnych znalazłam prezenty od fanów. To takie miłe kiedy obce osoby dają Ci prezenty. Kiedy już poukładałam pudełka i pościerałam kurze, zabrałam się do zamiatania. Po dwóch godzinach ciężkiej pracy udało mi się posprzątać cały bałagan. Teraz czas na przebieranki! Założyłam strój księżniczki- trochę za długa sukienka. Następnie przymierzyłam wróżkę, kangura i ninje, kiedy przypomniało mi się, że miałam odwiedzić Nialla. Nie zdjęłam stroju co okazało się błędem. Wyszłam ze schowka i weszłam do domu blondyna. Siedział na kanapie i grał na gitarze. Bardzo spodobało mi się, więc usiadłam i wsłuchałam się w muzykę. Po chwili usłyszałam również jego delikatny głos. Śpiewał moją ulubioną piosenkę- Moments. Zaczęłam płakać (jak zawsze to robię na jego solówce). Horan skończył momentalnie śpiewać i grać. Wstał z kanapy i z przerażoną miną zapytał.
-Kto tu jest?
-Ja-odpowiedziałam i wstałam.
-Włamałeś się do domu i potem mówisz, że to zrobiłeś?-chłopak zdziwił się. Wtedy uświadomiłam sobie co zrobiłam. Weszłam do jego domu niezauważalnie w stroju ninja.
-Skąd masz ten strój?-zapytał podejżliwie.
-Wzięłam go ze schowka na ogródku.
-Abby? To ty?
-Tak. Przepraszam cię. Nie powinnam...- nie dokończyłam, bo blondyn podszedł i mnie przytulił.
-To ja przepraszam. Zachowałem się jak debil. Mogłem od razu wyjaśnić o co chodzi.
-To słucham.
-A co chcesz konkretnie usłyszeć?
-O tym zdjęciu i o dziwnym zachowaniu.
-...
-Proszę powiedz. Nikomu nie zdradzę tego co usłyszę. Obiecuję.
-No więc...Gdy miałem siedemnaście lat miałem dziewczynę. Straciłem dla niej głowę. Robiłem, kupywałem jej wszystko, to co chciała. Kochałem ją najbardziej na świecie. Na osiemnaste urodziny przyszła, ale... ale po nich zerwała ze mną. Powiedziała mi, że nigdy mnie nie kochała. Od tej pory miałem nigdy nie popełnić tego samego błędu. Miałem, ale to się nie udało. Potem zakochałem się w innej dziewczynie. Nie powiedziałem jej, że ją kocham tylko tłumiłem w sobie uczucia. Nie chciałem, żeby znowu było tak jak z tamtą, więc zachowywałem się idiotycznie. Wręcz debilnie. Chciałbym jej wyznać to co czuję, ale nie wiem jak...
-Czemu tego po prostu nie zrobisz?
-Abby...ja... kocham cię.
-....-zatkało mnie. CO, CO, CO?! Niby ja? Abby Payne? Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Byłam w szoku. Niall przyglądał się mi. Podszedł bliżej, objął mnie jedną ręką, a drugą wplutł we włosy i pocałował mnie. Zrobił krok do tyłu i uśmiechnął się.
-Zostaniesz moją dziewczyną?-spytał.
-Niall ja nie jestem do końca pewna czy tego chcę. Wyzywałeś mnie, uderzyłeś, ignorowałeś- przerwałam, bo zobaczyłam łzę na jego policzku. Przytuliłam go, ale on mnie odepchnął. Skulił się na kanapie i rozpłakał na dobre.
-Niall będę twoją dziewczyną. Uspokuj się.
-Ja nie płaczę z tego powodu- otarł łzy i usiadł.- Jak zaczęłaś mówić o tym co ci robiłem, uświadomiłem sobie jakim suk*synem byłem.
-Nie mów tak. Wiem, że żałujesz. Kocham cię Niall i wybaczam ci-
na jego twarzy zobaczyłam szeroki uśmiech.
-Mam dziewczynę ninja!- krzyknął chłopak, na co oboje wybuchliśmy śmiechem.

środa, 20 sierpnia 2014

Rozdział IX

   Obudziłam się. Promienie słoneczne oświetlały wszystkie przedmioty najbliżej okna. Pomyślałam, że to będzie piękny dzień. Wstałam, pościeliłam łóżko i odłączyłam telefon. Wyszłam na korytarz. Kompletna cisza. Nie było słychać żadnych rozmów ani nawet oddechu (poza moim). Domyśliłam się, że Harry jeszcze śpi. Gwiazdy to mają fajnie. Odpoczywają ile wlezie. Ja udałam się do łazienki. Wymyłam zęby i zaczęłam rozczesywać włosy. W moim zwyczaju jest robienie tego łącznie ze śpiewem. Harry śpi, więc uznałam, że dam radę zamknąć się. Chociaż na chwilę. Załatwiłam resztę porannej toalety, ubrałam się i postanowiłam obudzić chłopaka. Była już jedenasta, więc chyba pora na pobudkę. Po cichu weszłam do jego pokoju. Ku mojemu zdziwieniu nie było go w nim. Zeszłam na dół. Przeszukałam wszystkie otwarte pokoje- nie ma. Gdzie on się do cholery podział? A co jeśli coś mu się stało? Ja naprawdę się martwię... Na razie zrobię sobie jakieś śniadanie. Poszłam do kuchni i otworzyłam lodówkę. NIE WIERZĘ. Po pierwsze to było tam mnóstwo jedzenia, a po drugie HARRY ZOSTAWIŁ TAM KARTECZKĘ. Chyba wiedział, że tam zajrzę. "Pojechałem po niespodziankę. Wrócę koło 12. Harry xx". On chce mi zrobić niespodziankę? Pozwolił mi tutaj spać i jeszcze to. Co ja zrobię? Robię ciasto! A najlepiej torta. Muszę mu w końcu podziękować. Na pamięć znam tylko przepis na ciasto orzechowe... no trudno. Zrobię takie. Wyjęłam potrzebne skłaniki i zabrałam się do pracy. Zostało mi bardzo mało czasu. Na szczęście ten deser jest na zimno :) Po czterdziestu minutach pracy, smakołyk był już gotowy. Posprzątałam i usłyszałam przekręcanie kluczy w drzwiach. To Harry. Wyszłam do przedpokoju i nie mogłam uwierzyć.
- Martyna!- wrzasnęłam ze szczęścia.
- Hej Abby- przytuliłyśmy się.- Przepraszam cię, że nie odbierałam, ale zgubiłam telefon. Harry zadzwonił do mnie na domowy.
- Mało nie zemdlała, a mi uszy pękły- uśmiechnął się chłopak.
- Dziękuję ci- przytuliłam go.- Kocham cię.
- Uważaj co mówisz-odpowiedział.
- Dlaczego?- zdziwiłam się.
- Bo mam dziewczynę.
- Kogo?- wytrzeszczyłam oczy.
- Mnie- z uśmiechem dodałam Tyna.
- Wy? Razem? Co przegapiłam?
- Trzeba było wstać jak cię budziłem.
- Ty mnie budziłeś??
- Tak. Masz sen jak kamień- zaśmiał się.
- Jak wstałam to myślałam, że śpisz, ale nie było cię w pokoju. Wystraszyłam się. Potem znalazłam kartkę w lodówce. A teraz ty mi mówisz, że mogłam sobie tego zaoszczędzić i pojechać z tobą?!
- Przepraszam...?-powiedział.
- No ja mam nadzieję. Wybaczam, bo przywiozłeś Martynę. A nad tym czy ci dam ciasto to się jeszcze zastanowię-*chytry uśmiech*
- Zrobiłaś ciasto? No takie dni to ja lubię.
- taaa- wywróciłam oczami.
- A gdzie Tynka?-spytał.
- Jestem w kuchni. Dobre ciasto- krzyknęła.
- Jak ty się tam znalazłaś?- zadał pytanie Harry.
- Cóż jak się kłócicie to nie widzicie nic poza własnymi nosami. Nie martwcie się. Wam też ukroiłam po kawałku.
Zjedliśmy ciasto i zaczęliśmy oglądać film. Harry wybrał Titanic. Ja nie chciałam, ale zostałam przegłosowana. Jak "gołąbeczki" oglądały, ja wyśliznęłam się po cichu na ogród. Postanowiłam odwiedzić Nialla. Może mu już przeszło?

~~~~~~~~~~~~~~~
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Mam nadzieję, że się podobało. Proszę o opinie w formie komentarzy. Dziękuję jeśli czytasz tego bloga <3 :*

czwartek, 14 sierpnia 2014

Rozdział VIII


     Wymyłam się i położyłam w łóżku. Na głowie miałam zawinięty ręcznik, który co chwilę spadał mi na oczy i się denerwowałam ;) Myślałam o wszystkim co się wydarzyło do tej pory w moim życiu. Czyli o trudnych jak i wesołych sytuacjach. Czasami chciałabym zamienić się z jakąś fanką i doznać trochę prywatności. Poza tym za nic nie chciałabym mieć innego brata, innych przyjaciół... Chyba domyślacie się o co mi chodzi. 
- Puk, puk! Mogę wejść?- zapytał Harry.
- Jasne.
- Słuchaj, bo plany się zmieniły.
- To znaczy?
- Wyjeżdżam do Los Angeles i nie będę mógł zostać dłużej niż dwa dni. Przepraszam.
- Za co? To ja ci dupę zawracam, a ty mnie jeszcze przepraszasz?
- Nie zawracasz- uśmiechnął się.- Zawsze chciałem gościć taką piękność w domu.
- Dobry żart. Musisz powiedzieć go na koncercie- zażartowałam.
- Ja nie żartuję- powiedział przybliżając się do mnie. Już miał mnie pocałować.
- Harry...ja...ja nie mogę tego zrobić. 
- Dlaczego?- był zdziwiony.
- Moja najlepsza przyjaciółka cię kocha i nie mogę jej tego zrobić. Nie chcę stracić najważniejszej osoby w moim życiu.
- Rozumiem. Może zaprosisz ją jutro do nas? To znaczy do mnie- szybko się poprawił.
- Mogę?
- Jak posprzątacie po sobie to tak.
- Dzięki- przytuliłam go.
- Jest jeszcze jeden warunek.
- Jaki?
- Dzisiaj śpisz ze mną- walnęłam go poduszką w głowę, a on zaczął udawać, że płacze. 
- To ja spróbuję zadzwonić do Martyny jeśli odbierze- uśmiech zniknął z mojej twarzy.
- Coś się stało?- jego mina tez spoważniała.
- Już dziś próbowałam to zrobić, ale nie odbierała. 
- Może jutro to zrób. Na pewno była zmęczona i nie miała ochoty rozmawiać.
- No dobrze. 
- Dobranoc kwiatuszku- powiedział i pocałował mnie w czoło.
- Harry.
- Tak?
- Nie mów do mnie kwiatuszku.
- Oczywiście słoneczko- zaśmiał się.- Jakbyś czegoś potrzebowała to jestem w pokoju obok.- mówiąc to zamknął drzwi. Wyjęłam telefon i włączyłam Twittera. Miałam 200 nowych interakcji. Wszystkie przedstawiały tą treść: ktośtam zaczął cię obserwować. Tylko to. Żadnych miłych słów typu "co u ciebie?", "jak się czujesz?". No ale co poradzisz? Następnie otworzyłam Instagrama. Mnóstwo polubień nawet pod najgorszymi zdjęciami. Tylko dlatego, że dziewczyny chcą się przeze mnie dostać do Liama. Ha! Bo on mnie słucha. Akurat. W sprawach sercowych to on mnie kontroluje a nie ja jego. Spojrzałam na zegarek- 24.00. Podłączyłam telefon do ładowania i położyłam się spać. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej kochani! Mam nadzieję, że się podobało :D
1. Bardzo proszę o komentarze. Naprawdę do bardzo motywuje do wymyślania fabuły i szybszego dodawania nowych rozdziałów.
2. Jeśli czytasz tego bloga i podoba Ci się, to proszę opowiedz o nim znajomym.
3. Jeśli czasami zaglądasz na tego bloga to bardzo Ci za to dziękuję <3 
Do następnego rozdziału! (mam nadzieję)

sobota, 2 sierpnia 2014

                  Rozdział VII
  Usiadłam mocząc nogi w basenie. Miałam wrażenie, że wszystko straciłam. Wszystko co udało mi się do tej pory zrobić. Czułam się jak król, który ma piękny nowy zamek. Dobrze się w nim mieszka i jest czysto. Do czasu, gdy przybyły złowrogie oddziały i zburzyły twierdzę. Wtedy trzeba zaczynać wszystko od nowa.
- Co się stało?- usłyszałam znajomy zachrypnięty głos.
- Dobrze, że jesteś Harry- przytuliłam go.
- Zawsze się zjawiam w odpowiednich momentach- uśmiechnął się.- No już, wyżalaj się.
- Chciałam, aby Niall mnie polubił. Było dobrze, ale coś mu odbiło.
- Jestem pewny, że on cię lubi. To miły facet, ale ma swoje dziwne chwile jak każdy z nas. Niestety on nie chce nikomu mówić dlaczego tak jest. Zazwyczaj ma tak przez kilka dni.
- Ja z nim nie wytrzymam. Jeśli coś mu strzeli do głowy? Jakiś głupi pomysł...
- Cóż, ja zostaję tutaj na dwa tygodnie, więc jak chcesz możesz spać ze mną- poruszył brwiami tak jak Niall.
- Okej. Moja walizka jest w jego pokoju.
- A co ja jestem? Woźny?
- Możesz przynieść moją walizkę?- spytałam trzepocząc rzęsami.
- No dobra. Idź do domu.
Weszłam do środka. Od razu skierowałam się do salonu. Usiadłam na kanapie i wyciągnęłam telefon. Powinnam zadzwonić to Martyny tak jak obiecałam. Sally jest na obozie. Szkoda, bo zrobiłybyśmy sobie babski wieczór. Dobra dzwonię do Tynki. Wybrałam numer. Pierwszy sygnał, drugi, trzeci,..., sekretarka. Jeszcze raz. "Numer aktualnie jest zajęty...". Z kim ona rozmawia? Zaczekam chwilę. Po dziesięciu minutach spróbowałam ponownie. Nadal nic. Obraziła się na mnie?
- Walizkę postawiłem ci w pokoju- powiedział zdyszany Harry i usiadł na fotelu.- Co ty tam nawrzucałaś?
- Spodnie, buty, kosmetyki, koszulki. A myślałeś, że co?
- Bielizny nie wzięłaś?- zdziwił się.
- Nie- odpowiedziałam sarkastycznie.
- Zaraz ci coś znajdę w pokoju gościnnym. Mamy coś na wszelki wypadek, gdyby jakaś dziewczyna nas odwiedziła.
- Nie musisz.
- To co ty nago zamierzasz chodzić?!
- Tak- znowu sarkazm.
- To mi się podoba- *uśmiech pedofila*
- Haha mi też- mrugnęłam do niego.
- To ja czekam w łóżku.
- To był żart.
- Nie lubię żartów na ten temat.
Wywróciłam oczami. Najbardziej mnie w tej chwili martwiła Tyna i dlaczego nie odbiera. Jutro znowu spróbuję się dodzwonić. Na razie idę się myć i wybić Harremu z głowy te dziwne pomysły.
~~~~~~~~~~~~
Przepraszam, że taki krótki. Mam nadzieję, że się podoba :)

sobota, 19 lipca 2014

                     Rozdział VI

         CZYTASZ = KOMENTUJESZ

Przeszliśmy przez wielki ogród z basenem, torem wyścigowym dla samochodzików, mini boiskiem z robotami-piłkarzami i trafiliśmy do dużo mniejszego, lecz pięknego, ogródka. Znajdował się w nim mały wodospad na skalniaku, pełno rabatek z kwiatami, hamaki pod drzewami, miejsce na ognisko. Niall otworzył tylne drzwi i wniósł rzeczy do środka. Następnie podszedł do mnie i zaczął się śmiać.
- O co ci znowu chodzi?- spytałam.
- Przechodziliśmy przez ogród z wypasionym sprzętem, a ciebie zafascynował skalniak i kwiaty?
- A żebyś wiedział, że tak.
- W skali od 1-10 jak oceniasz ten ogród?
- Myślę, że 9.
- Dziękuję.
- Za co?
- Za to, że doceniasz moje wypociny.
- Chyba wydaną kasę na ogrodnika.
- Nie wiem, czy jest sens płacić sobie.
- Naprawdę sam to zrobiłeś?
- Z małą pomocą...- załamał mu się głos.- Chodź, zaprowadzę cię do twojego pokoju.
- Okej.
Weszłam do środka. Zobaczyłam coś, czego się zupełnie nie spodziewałam- prosto urządzony dom. Bardzo podobny do domu Martyny. Jedyne, co mnie bardzo zainteresowało w domu Nialla, to te wszystkie zdjęcia One Direction. Nie wiedziałam, że można mieć ich aż tyle. Nawet psychofanka nie miałaby wszystkiech ścian w salonie, przedpokoju, klatce schodowej w zdjęciach idoli. Udałam się na górę i zastałam Nialla przy drzwiach do pokoju.
- To jest twój pokój- powiedział przekręcając klucz. Nacisnął klamkę, ale drzwi ani drgnęły. Powtórzył czynności, ale bez zmiennych skutków.
- Dawno ich nie otwierałem i szczerze mówiąc nawet nie miałem czasu tam zaglądnąć, gdyż twój brat zawiadomił mnie dzisiaj o twoim przyjeździe.
- Nic się nie stało- uśmiechnęłam się.- Mogę przecież spać w innym pokoju.
- Tylko, że w tym domu są tylko dwa pokoje. Gościnny i mój-powiedział Niall.
- To mogę spać na kanapie albo
- Albo ze mną- dokończył.
- Chciałam zaproponować dom obok.
- No też istnieje taka opcja, ale sama nie będziesz w takiej wielkiej chałupie.
- Ja się nie boję.
- Nie o to chodzi. Możesz coś tam zepsuć i chłopaki będą się gniewać.
- No to będę spała z tobą- powiedziałam wywracając oczami. Niall chyba się ucieszył, ale jego uśmiech szybko znikł. Podszedł do drugich drzwi i otworzył je.
- To mój pokój.
Nie był on specjalnie wielki, ale stało w nim ogromne łożko. Pierwsze co zrobiłam to wskoczyłam na nie.
- Czuję się jak na chmurce- powiedziałam, na co Niall się uśmiechnął. Położył moją walizkę pod oknem i poszedł do łazienki. Czułam się wspaniale. Po pierwsze leżałam na najwygodniejszym łóżku na świecie, a po drugie Niall coraz więcej się uśmiechał! Uznaję to za wykonanie 0,01 mojego zadania. Postanowiłam pooglądać sobie zdjęcia w domu. Zaczęłam od tych na schodach. Na samym dole widniały te z 2010 roku. Im wyżej tym nowsze. Następnie udałam się do przedpokoju, gdzie były te z sesji zdjęciowych. W salonie znajdowały się zdjęcia rodzinne. Zatrzymywałam się przy każdym z nich i dokładnie je analizowałam. W pewnym momencie natknęłam się na najmniejszy ze wszystkich. Było ono przedarte na pół. Została tylko część przedstawiająca Nialla. Od razu się domyśliłam o co chodzi, ale postanowiłam nie pytać się o szczegóły. Nie chciałam mu popsuć chumoru. Kolejne dwa zdjęcia przedstawiały chłopaków i mnie. Na pierwszym wszyscy się dobrze bawiliśmy. Były to osiemnaste urodziny Nialla. Oblewaliśmy się wodą i byliśmy cali mokrzy. Drugie zrobione było dzień później. Wszyscy się uśmiechaliśmy jak poprzedniego dnia. Jedyne co mnie zmartwiło to to, że Niall się już nie uśmiechał. Patrzył się na jeden punkt. Jedno zdjęcie, które trzymał w ręce.
- Tu jesteś Abby. Szukałem cię- powiedział chłopak.
- Nie słyszałeś, jak schodziłam?
- Nie. Widzę, że oglądasz zdjęcia. Zbieram je całe cztery lata.
- Masz już całkiem sporą kolekcję.
- Chyba tak. Chciałem jeszcze kilka, ale Harry mi radził zaczekać i uzupełnić zdjęciami z następnej trasy.
- Które najbardziej lubisz?
- Chyba te gdzie jest cała moja najbliższa rodzina, chłopaki i ich rodziny.
Odwróciłam się i spojrzałam na ogromną ramkę, w której znajdował się obraz opisany przez blondyna. Od razu spojrzałam na siebie.
- Jak ja wtedy okropnie wyglądałam w tej grzywce..- od razu skrytykowałam swój wygląd.
- Teraz widać poprawę- przyznał.
- Dzięki- mówiąc to zrobiłam głupią minę, a Niall zaczął się śmiać. Tak napradę to liczyłam na taki efekt. Chłopak odwrócił się i nagle wyciszył śmiech. Jego twarz posmutniała. Wziął głęboki oddech i poszedł do kuchni. Ruszyłam za nim.
- Wszystko w porządku?-spytałam.
- Odczep się. Wyjdź na duży ogród i pobaw się.
- Niall...
- No idź!- krzyknął na mnie.
To było straszne. Oczy mi się zaszkliły. Wybiegłam i przeszłam do ogrodu obok. Już miało być tak pięknie. Dopiero pierwszy dzień, a on zdąrzył się zezłościć. I to bardzo.

wtorek, 8 lipca 2014

                     Rozdział V
  
  Byłam podwójnie zdziwiona. Po pierwsze czemu on ma taki mały dom, skoro ma miliony na koncie? Po drugie pierwszy raz uśmiechnął się mówiąc coś do mnie. Pierwszy i zapewne nie ostatni. Zamierzam skorzystać z rady Liama i sprawić, aby Niall mnie polubił. Uważam to za pierwszą rzecz na mojej liście.
  Zatrzymaliśmy się pod małym domkiem. Patrzyłam się na niego bez przerwy. Haha nie na domek lecz na Nialla. Wyglądał na rodzinnego, miłego i porządnego faceta. Tylko czemu on za mną nie przepada? Boże Abby. Czemu cię to aż tak obchodzi? Może dlatego, że Niall troszeczkę mi się podoba. Oczywiście Liam zawsze będzie moim ulubionym, ale on jest rodzeństwem. Niall to co innego. Ja go po prostu kocham i tyle. Kobieto przecież on jest od ciebie starszy o 4 lata.
-Ugh!
-Coś się stało?- zapytał Niall.
-Przepraszam, ja tylko rozmyślałam i tak jakoś mi się wymcknęło.
-Aha. Masz zamiar wysiąść z tego auta? Siedzimy już jakieś 15 minut. Musimy się pośpieszyć, bo przybiegną fanki i wtedy się nie dostaniemy do domu.
-Okej-mówiąc to otworzyłam drzwi. Niall wziął moją walizkę i podeszliśmy pod wejście do willi.
-Mówiłeś, że to nie...
-Ciii. Zaraz ci wszystko powiem. Wejdź do środka.
Wśliznęłam się, a za mną wszedł chłopak z walizką i kijami golfowymi. Dom był wypasiony. Miał największy salon jaki kiedykolwiek widziałam. Chyba z 2 lub 3 miliony były włożone w samo wyposażenie tego miejsca.
-Dlaczego mnie okłamałeś?- zadałam pytanie.
-Nie okłamałem!- powiedział powstrzymując swoje emocje.
-To skąd masz klucze do tego domu i dlaczego tutaj weszliśmy?
-Zaraz przejdziemy przez ogród do mojej "willi". Zawsze tak wchodzę, żeby jakaś fanka i fotoreporterzy mnie nie znaleźli. To jest dom nas wszystkich. Tutaj nagrywamy i piszemy piosenki, oglądamy mecze, gotujemy, śmiejemy się, spędzamy razem wolny czas.
-O to w takim razie przepraszam, że nie dałam ci wyjaśnić tylko od razu...
-Nic się nie stało-powiedział i UŚMIECHNĄŁ SIĘ. Znowu to zrobił. Czuję, że nie będzie aż tak trudno, się z nim zaprzyjaźnić.
-Jak twoja głowa?-spytał.
-Już nie boli-skłamałam.
-Ale masz siniaka. Mam nadzieję, że mi wybaczysz. Nie umiem panować nad emocjami tak jak Liam. Próbuję od 2 lat, ale mi nie wychodzi.
-Od dwóch? Ale znacie się cztery.
-To prawda. Dwa lata temu zdarzyło się coś, po czym mam problemy.
-Coś to znaczy co?
-Coś.
-Przestań!
-Haha nie- Niall zaczął się śmiać jak "głupi po serze".
-Chodźmy już do twojego domu-przerwałam jego zabawę.
-Dobra, ale pozwól, że dokończę w swoim pokoju.
-Zaraz po tym jak mi wyjaśnisz sytuację sprzed dwóch lat. Chodź.
-No.... okej.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kolejny rozdział dodałam przed czasem. Mam nadzieję, że się podoba:) Liczę na opinię w formie komentarza.
Buziaczki :*