wtorek, 23 września 2014

Przeprosiny
 
 
 
            Chciałabym Was bardzo przeprosić, że tak długo nie wpisywałam nowych postów. Nie mam po prostu na to czasu. W tym roku czeka mnie dużo egzaminów i postanowiłam uczyć się na bieżąco. Z tym wiąże się również brak komentarzy, który nie pokrywa się z liczbą wyświetleń.
 
     Swoją działalność prezentuję na blogu "BadzBardzoSilny". Również staram się dojść chociaż do połowy w pisaniu książki. Zaczęłam półtora roku temu i wciąż nie doszłam do rozdziału siódmego :(
 
           Jeszcze raz bardzo Was przepraszam. Mam nadzieję, że nie znienawidzicie mnie za to.
 
 
Blog zostaje zawieszony na czas nieokreślony.

niedziela, 31 sierpnia 2014

Rozdział X

  Przeszłam do mniejszego ogródka i powoli nacisnęłam na klamkę. Zaczęłam uchylać skrzypiące drzwi, które nie prowadziły do domu Horana lecz do jakiegoś starego drewnianego schowka. Było w nim ciemno, cicho, pajęczyny i kurz zalegały na każdym przedmiocie. Chwyciłam latarkę, która wisiała przy wejściu. Bateria była słaba, ale chociaż trochę oświetlała pomieszczenie. Zauważyłam w nim kartony różnej wielkości, kształtu oraz wyblakłego koloru. Postanowiłam trochę tam posprzątać, gdyż byłam ciekawa zawartości schowka. Postawiłam światełko tak, aby oświetlało jak najwięcej przestrzeni. Zaczęłam szukać tam jakiejś ścierki lub czegoś czym mogłabym trochę zmniejszyć ilość kurzu. W kącie stał mały kuferek. Taki jak w bajkach. Otworzyłam go i nie uwierzycie co znalazłam- stroje na Halloween. Pirat, kowboj, zombie, czarodziej, ninja, metalowiec, wróżka, księżniczka, książę, czarownica, dynia, robot, Harry Potter, krasnoludek, ciasteczkowy potwór, kangur i wiele innych. Jak posprzątam to pobawię się trochę. W pudełku obok znalazłam jakieś stare poszewki na poduszki. Wykorzystałam je do ścierania kurzu. Każde pudełko starannie czyściłam. W jednym były jakieś listy, ale po hiszpańsku. W drugim zdjęcia chłopaków (1D). W następnych znalazłam prezenty od fanów. To takie miłe kiedy obce osoby dają Ci prezenty. Kiedy już poukładałam pudełka i pościerałam kurze, zabrałam się do zamiatania. Po dwóch godzinach ciężkiej pracy udało mi się posprzątać cały bałagan. Teraz czas na przebieranki! Założyłam strój księżniczki- trochę za długa sukienka. Następnie przymierzyłam wróżkę, kangura i ninje, kiedy przypomniało mi się, że miałam odwiedzić Nialla. Nie zdjęłam stroju co okazało się błędem. Wyszłam ze schowka i weszłam do domu blondyna. Siedział na kanapie i grał na gitarze. Bardzo spodobało mi się, więc usiadłam i wsłuchałam się w muzykę. Po chwili usłyszałam również jego delikatny głos. Śpiewał moją ulubioną piosenkę- Moments. Zaczęłam płakać (jak zawsze to robię na jego solówce). Horan skończył momentalnie śpiewać i grać. Wstał z kanapy i z przerażoną miną zapytał.
-Kto tu jest?
-Ja-odpowiedziałam i wstałam.
-Włamałeś się do domu i potem mówisz, że to zrobiłeś?-chłopak zdziwił się. Wtedy uświadomiłam sobie co zrobiłam. Weszłam do jego domu niezauważalnie w stroju ninja.
-Skąd masz ten strój?-zapytał podejżliwie.
-Wzięłam go ze schowka na ogródku.
-Abby? To ty?
-Tak. Przepraszam cię. Nie powinnam...- nie dokończyłam, bo blondyn podszedł i mnie przytulił.
-To ja przepraszam. Zachowałem się jak debil. Mogłem od razu wyjaśnić o co chodzi.
-To słucham.
-A co chcesz konkretnie usłyszeć?
-O tym zdjęciu i o dziwnym zachowaniu.
-...
-Proszę powiedz. Nikomu nie zdradzę tego co usłyszę. Obiecuję.
-No więc...Gdy miałem siedemnaście lat miałem dziewczynę. Straciłem dla niej głowę. Robiłem, kupywałem jej wszystko, to co chciała. Kochałem ją najbardziej na świecie. Na osiemnaste urodziny przyszła, ale... ale po nich zerwała ze mną. Powiedziała mi, że nigdy mnie nie kochała. Od tej pory miałem nigdy nie popełnić tego samego błędu. Miałem, ale to się nie udało. Potem zakochałem się w innej dziewczynie. Nie powiedziałem jej, że ją kocham tylko tłumiłem w sobie uczucia. Nie chciałem, żeby znowu było tak jak z tamtą, więc zachowywałem się idiotycznie. Wręcz debilnie. Chciałbym jej wyznać to co czuję, ale nie wiem jak...
-Czemu tego po prostu nie zrobisz?
-Abby...ja... kocham cię.
-....-zatkało mnie. CO, CO, CO?! Niby ja? Abby Payne? Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Byłam w szoku. Niall przyglądał się mi. Podszedł bliżej, objął mnie jedną ręką, a drugą wplutł we włosy i pocałował mnie. Zrobił krok do tyłu i uśmiechnął się.
-Zostaniesz moją dziewczyną?-spytał.
-Niall ja nie jestem do końca pewna czy tego chcę. Wyzywałeś mnie, uderzyłeś, ignorowałeś- przerwałam, bo zobaczyłam łzę na jego policzku. Przytuliłam go, ale on mnie odepchnął. Skulił się na kanapie i rozpłakał na dobre.
-Niall będę twoją dziewczyną. Uspokuj się.
-Ja nie płaczę z tego powodu- otarł łzy i usiadł.- Jak zaczęłaś mówić o tym co ci robiłem, uświadomiłem sobie jakim suk*synem byłem.
-Nie mów tak. Wiem, że żałujesz. Kocham cię Niall i wybaczam ci-
na jego twarzy zobaczyłam szeroki uśmiech.
-Mam dziewczynę ninja!- krzyknął chłopak, na co oboje wybuchliśmy śmiechem.

środa, 20 sierpnia 2014

Rozdział IX

   Obudziłam się. Promienie słoneczne oświetlały wszystkie przedmioty najbliżej okna. Pomyślałam, że to będzie piękny dzień. Wstałam, pościeliłam łóżko i odłączyłam telefon. Wyszłam na korytarz. Kompletna cisza. Nie było słychać żadnych rozmów ani nawet oddechu (poza moim). Domyśliłam się, że Harry jeszcze śpi. Gwiazdy to mają fajnie. Odpoczywają ile wlezie. Ja udałam się do łazienki. Wymyłam zęby i zaczęłam rozczesywać włosy. W moim zwyczaju jest robienie tego łącznie ze śpiewem. Harry śpi, więc uznałam, że dam radę zamknąć się. Chociaż na chwilę. Załatwiłam resztę porannej toalety, ubrałam się i postanowiłam obudzić chłopaka. Była już jedenasta, więc chyba pora na pobudkę. Po cichu weszłam do jego pokoju. Ku mojemu zdziwieniu nie było go w nim. Zeszłam na dół. Przeszukałam wszystkie otwarte pokoje- nie ma. Gdzie on się do cholery podział? A co jeśli coś mu się stało? Ja naprawdę się martwię... Na razie zrobię sobie jakieś śniadanie. Poszłam do kuchni i otworzyłam lodówkę. NIE WIERZĘ. Po pierwsze to było tam mnóstwo jedzenia, a po drugie HARRY ZOSTAWIŁ TAM KARTECZKĘ. Chyba wiedział, że tam zajrzę. "Pojechałem po niespodziankę. Wrócę koło 12. Harry xx". On chce mi zrobić niespodziankę? Pozwolił mi tutaj spać i jeszcze to. Co ja zrobię? Robię ciasto! A najlepiej torta. Muszę mu w końcu podziękować. Na pamięć znam tylko przepis na ciasto orzechowe... no trudno. Zrobię takie. Wyjęłam potrzebne skłaniki i zabrałam się do pracy. Zostało mi bardzo mało czasu. Na szczęście ten deser jest na zimno :) Po czterdziestu minutach pracy, smakołyk był już gotowy. Posprzątałam i usłyszałam przekręcanie kluczy w drzwiach. To Harry. Wyszłam do przedpokoju i nie mogłam uwierzyć.
- Martyna!- wrzasnęłam ze szczęścia.
- Hej Abby- przytuliłyśmy się.- Przepraszam cię, że nie odbierałam, ale zgubiłam telefon. Harry zadzwonił do mnie na domowy.
- Mało nie zemdlała, a mi uszy pękły- uśmiechnął się chłopak.
- Dziękuję ci- przytuliłam go.- Kocham cię.
- Uważaj co mówisz-odpowiedział.
- Dlaczego?- zdziwiłam się.
- Bo mam dziewczynę.
- Kogo?- wytrzeszczyłam oczy.
- Mnie- z uśmiechem dodałam Tyna.
- Wy? Razem? Co przegapiłam?
- Trzeba było wstać jak cię budziłem.
- Ty mnie budziłeś??
- Tak. Masz sen jak kamień- zaśmiał się.
- Jak wstałam to myślałam, że śpisz, ale nie było cię w pokoju. Wystraszyłam się. Potem znalazłam kartkę w lodówce. A teraz ty mi mówisz, że mogłam sobie tego zaoszczędzić i pojechać z tobą?!
- Przepraszam...?-powiedział.
- No ja mam nadzieję. Wybaczam, bo przywiozłeś Martynę. A nad tym czy ci dam ciasto to się jeszcze zastanowię-*chytry uśmiech*
- Zrobiłaś ciasto? No takie dni to ja lubię.
- taaa- wywróciłam oczami.
- A gdzie Tynka?-spytał.
- Jestem w kuchni. Dobre ciasto- krzyknęła.
- Jak ty się tam znalazłaś?- zadał pytanie Harry.
- Cóż jak się kłócicie to nie widzicie nic poza własnymi nosami. Nie martwcie się. Wam też ukroiłam po kawałku.
Zjedliśmy ciasto i zaczęliśmy oglądać film. Harry wybrał Titanic. Ja nie chciałam, ale zostałam przegłosowana. Jak "gołąbeczki" oglądały, ja wyśliznęłam się po cichu na ogród. Postanowiłam odwiedzić Nialla. Może mu już przeszło?

~~~~~~~~~~~~~~~
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Mam nadzieję, że się podobało. Proszę o opinie w formie komentarzy. Dziękuję jeśli czytasz tego bloga <3 :*

czwartek, 14 sierpnia 2014

Rozdział VIII


     Wymyłam się i położyłam w łóżku. Na głowie miałam zawinięty ręcznik, który co chwilę spadał mi na oczy i się denerwowałam ;) Myślałam o wszystkim co się wydarzyło do tej pory w moim życiu. Czyli o trudnych jak i wesołych sytuacjach. Czasami chciałabym zamienić się z jakąś fanką i doznać trochę prywatności. Poza tym za nic nie chciałabym mieć innego brata, innych przyjaciół... Chyba domyślacie się o co mi chodzi. 
- Puk, puk! Mogę wejść?- zapytał Harry.
- Jasne.
- Słuchaj, bo plany się zmieniły.
- To znaczy?
- Wyjeżdżam do Los Angeles i nie będę mógł zostać dłużej niż dwa dni. Przepraszam.
- Za co? To ja ci dupę zawracam, a ty mnie jeszcze przepraszasz?
- Nie zawracasz- uśmiechnął się.- Zawsze chciałem gościć taką piękność w domu.
- Dobry żart. Musisz powiedzieć go na koncercie- zażartowałam.
- Ja nie żartuję- powiedział przybliżając się do mnie. Już miał mnie pocałować.
- Harry...ja...ja nie mogę tego zrobić. 
- Dlaczego?- był zdziwiony.
- Moja najlepsza przyjaciółka cię kocha i nie mogę jej tego zrobić. Nie chcę stracić najważniejszej osoby w moim życiu.
- Rozumiem. Może zaprosisz ją jutro do nas? To znaczy do mnie- szybko się poprawił.
- Mogę?
- Jak posprzątacie po sobie to tak.
- Dzięki- przytuliłam go.
- Jest jeszcze jeden warunek.
- Jaki?
- Dzisiaj śpisz ze mną- walnęłam go poduszką w głowę, a on zaczął udawać, że płacze. 
- To ja spróbuję zadzwonić do Martyny jeśli odbierze- uśmiech zniknął z mojej twarzy.
- Coś się stało?- jego mina tez spoważniała.
- Już dziś próbowałam to zrobić, ale nie odbierała. 
- Może jutro to zrób. Na pewno była zmęczona i nie miała ochoty rozmawiać.
- No dobrze. 
- Dobranoc kwiatuszku- powiedział i pocałował mnie w czoło.
- Harry.
- Tak?
- Nie mów do mnie kwiatuszku.
- Oczywiście słoneczko- zaśmiał się.- Jakbyś czegoś potrzebowała to jestem w pokoju obok.- mówiąc to zamknął drzwi. Wyjęłam telefon i włączyłam Twittera. Miałam 200 nowych interakcji. Wszystkie przedstawiały tą treść: ktośtam zaczął cię obserwować. Tylko to. Żadnych miłych słów typu "co u ciebie?", "jak się czujesz?". No ale co poradzisz? Następnie otworzyłam Instagrama. Mnóstwo polubień nawet pod najgorszymi zdjęciami. Tylko dlatego, że dziewczyny chcą się przeze mnie dostać do Liama. Ha! Bo on mnie słucha. Akurat. W sprawach sercowych to on mnie kontroluje a nie ja jego. Spojrzałam na zegarek- 24.00. Podłączyłam telefon do ładowania i położyłam się spać. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej kochani! Mam nadzieję, że się podobało :D
1. Bardzo proszę o komentarze. Naprawdę do bardzo motywuje do wymyślania fabuły i szybszego dodawania nowych rozdziałów.
2. Jeśli czytasz tego bloga i podoba Ci się, to proszę opowiedz o nim znajomym.
3. Jeśli czasami zaglądasz na tego bloga to bardzo Ci za to dziękuję <3 
Do następnego rozdziału! (mam nadzieję)

sobota, 2 sierpnia 2014

                  Rozdział VII
  Usiadłam mocząc nogi w basenie. Miałam wrażenie, że wszystko straciłam. Wszystko co udało mi się do tej pory zrobić. Czułam się jak król, który ma piękny nowy zamek. Dobrze się w nim mieszka i jest czysto. Do czasu, gdy przybyły złowrogie oddziały i zburzyły twierdzę. Wtedy trzeba zaczynać wszystko od nowa.
- Co się stało?- usłyszałam znajomy zachrypnięty głos.
- Dobrze, że jesteś Harry- przytuliłam go.
- Zawsze się zjawiam w odpowiednich momentach- uśmiechnął się.- No już, wyżalaj się.
- Chciałam, aby Niall mnie polubił. Było dobrze, ale coś mu odbiło.
- Jestem pewny, że on cię lubi. To miły facet, ale ma swoje dziwne chwile jak każdy z nas. Niestety on nie chce nikomu mówić dlaczego tak jest. Zazwyczaj ma tak przez kilka dni.
- Ja z nim nie wytrzymam. Jeśli coś mu strzeli do głowy? Jakiś głupi pomysł...
- Cóż, ja zostaję tutaj na dwa tygodnie, więc jak chcesz możesz spać ze mną- poruszył brwiami tak jak Niall.
- Okej. Moja walizka jest w jego pokoju.
- A co ja jestem? Woźny?
- Możesz przynieść moją walizkę?- spytałam trzepocząc rzęsami.
- No dobra. Idź do domu.
Weszłam do środka. Od razu skierowałam się do salonu. Usiadłam na kanapie i wyciągnęłam telefon. Powinnam zadzwonić to Martyny tak jak obiecałam. Sally jest na obozie. Szkoda, bo zrobiłybyśmy sobie babski wieczór. Dobra dzwonię do Tynki. Wybrałam numer. Pierwszy sygnał, drugi, trzeci,..., sekretarka. Jeszcze raz. "Numer aktualnie jest zajęty...". Z kim ona rozmawia? Zaczekam chwilę. Po dziesięciu minutach spróbowałam ponownie. Nadal nic. Obraziła się na mnie?
- Walizkę postawiłem ci w pokoju- powiedział zdyszany Harry i usiadł na fotelu.- Co ty tam nawrzucałaś?
- Spodnie, buty, kosmetyki, koszulki. A myślałeś, że co?
- Bielizny nie wzięłaś?- zdziwił się.
- Nie- odpowiedziałam sarkastycznie.
- Zaraz ci coś znajdę w pokoju gościnnym. Mamy coś na wszelki wypadek, gdyby jakaś dziewczyna nas odwiedziła.
- Nie musisz.
- To co ty nago zamierzasz chodzić?!
- Tak- znowu sarkazm.
- To mi się podoba- *uśmiech pedofila*
- Haha mi też- mrugnęłam do niego.
- To ja czekam w łóżku.
- To był żart.
- Nie lubię żartów na ten temat.
Wywróciłam oczami. Najbardziej mnie w tej chwili martwiła Tyna i dlaczego nie odbiera. Jutro znowu spróbuję się dodzwonić. Na razie idę się myć i wybić Harremu z głowy te dziwne pomysły.
~~~~~~~~~~~~
Przepraszam, że taki krótki. Mam nadzieję, że się podoba :)

sobota, 19 lipca 2014

                     Rozdział VI

         CZYTASZ = KOMENTUJESZ

Przeszliśmy przez wielki ogród z basenem, torem wyścigowym dla samochodzików, mini boiskiem z robotami-piłkarzami i trafiliśmy do dużo mniejszego, lecz pięknego, ogródka. Znajdował się w nim mały wodospad na skalniaku, pełno rabatek z kwiatami, hamaki pod drzewami, miejsce na ognisko. Niall otworzył tylne drzwi i wniósł rzeczy do środka. Następnie podszedł do mnie i zaczął się śmiać.
- O co ci znowu chodzi?- spytałam.
- Przechodziliśmy przez ogród z wypasionym sprzętem, a ciebie zafascynował skalniak i kwiaty?
- A żebyś wiedział, że tak.
- W skali od 1-10 jak oceniasz ten ogród?
- Myślę, że 9.
- Dziękuję.
- Za co?
- Za to, że doceniasz moje wypociny.
- Chyba wydaną kasę na ogrodnika.
- Nie wiem, czy jest sens płacić sobie.
- Naprawdę sam to zrobiłeś?
- Z małą pomocą...- załamał mu się głos.- Chodź, zaprowadzę cię do twojego pokoju.
- Okej.
Weszłam do środka. Zobaczyłam coś, czego się zupełnie nie spodziewałam- prosto urządzony dom. Bardzo podobny do domu Martyny. Jedyne, co mnie bardzo zainteresowało w domu Nialla, to te wszystkie zdjęcia One Direction. Nie wiedziałam, że można mieć ich aż tyle. Nawet psychofanka nie miałaby wszystkiech ścian w salonie, przedpokoju, klatce schodowej w zdjęciach idoli. Udałam się na górę i zastałam Nialla przy drzwiach do pokoju.
- To jest twój pokój- powiedział przekręcając klucz. Nacisnął klamkę, ale drzwi ani drgnęły. Powtórzył czynności, ale bez zmiennych skutków.
- Dawno ich nie otwierałem i szczerze mówiąc nawet nie miałem czasu tam zaglądnąć, gdyż twój brat zawiadomił mnie dzisiaj o twoim przyjeździe.
- Nic się nie stało- uśmiechnęłam się.- Mogę przecież spać w innym pokoju.
- Tylko, że w tym domu są tylko dwa pokoje. Gościnny i mój-powiedział Niall.
- To mogę spać na kanapie albo
- Albo ze mną- dokończył.
- Chciałam zaproponować dom obok.
- No też istnieje taka opcja, ale sama nie będziesz w takiej wielkiej chałupie.
- Ja się nie boję.
- Nie o to chodzi. Możesz coś tam zepsuć i chłopaki będą się gniewać.
- No to będę spała z tobą- powiedziałam wywracając oczami. Niall chyba się ucieszył, ale jego uśmiech szybko znikł. Podszedł do drugich drzwi i otworzył je.
- To mój pokój.
Nie był on specjalnie wielki, ale stało w nim ogromne łożko. Pierwsze co zrobiłam to wskoczyłam na nie.
- Czuję się jak na chmurce- powiedziałam, na co Niall się uśmiechnął. Położył moją walizkę pod oknem i poszedł do łazienki. Czułam się wspaniale. Po pierwsze leżałam na najwygodniejszym łóżku na świecie, a po drugie Niall coraz więcej się uśmiechał! Uznaję to za wykonanie 0,01 mojego zadania. Postanowiłam pooglądać sobie zdjęcia w domu. Zaczęłam od tych na schodach. Na samym dole widniały te z 2010 roku. Im wyżej tym nowsze. Następnie udałam się do przedpokoju, gdzie były te z sesji zdjęciowych. W salonie znajdowały się zdjęcia rodzinne. Zatrzymywałam się przy każdym z nich i dokładnie je analizowałam. W pewnym momencie natknęłam się na najmniejszy ze wszystkich. Było ono przedarte na pół. Została tylko część przedstawiająca Nialla. Od razu się domyśliłam o co chodzi, ale postanowiłam nie pytać się o szczegóły. Nie chciałam mu popsuć chumoru. Kolejne dwa zdjęcia przedstawiały chłopaków i mnie. Na pierwszym wszyscy się dobrze bawiliśmy. Były to osiemnaste urodziny Nialla. Oblewaliśmy się wodą i byliśmy cali mokrzy. Drugie zrobione było dzień później. Wszyscy się uśmiechaliśmy jak poprzedniego dnia. Jedyne co mnie zmartwiło to to, że Niall się już nie uśmiechał. Patrzył się na jeden punkt. Jedno zdjęcie, które trzymał w ręce.
- Tu jesteś Abby. Szukałem cię- powiedział chłopak.
- Nie słyszałeś, jak schodziłam?
- Nie. Widzę, że oglądasz zdjęcia. Zbieram je całe cztery lata.
- Masz już całkiem sporą kolekcję.
- Chyba tak. Chciałem jeszcze kilka, ale Harry mi radził zaczekać i uzupełnić zdjęciami z następnej trasy.
- Które najbardziej lubisz?
- Chyba te gdzie jest cała moja najbliższa rodzina, chłopaki i ich rodziny.
Odwróciłam się i spojrzałam na ogromną ramkę, w której znajdował się obraz opisany przez blondyna. Od razu spojrzałam na siebie.
- Jak ja wtedy okropnie wyglądałam w tej grzywce..- od razu skrytykowałam swój wygląd.
- Teraz widać poprawę- przyznał.
- Dzięki- mówiąc to zrobiłam głupią minę, a Niall zaczął się śmiać. Tak napradę to liczyłam na taki efekt. Chłopak odwrócił się i nagle wyciszył śmiech. Jego twarz posmutniała. Wziął głęboki oddech i poszedł do kuchni. Ruszyłam za nim.
- Wszystko w porządku?-spytałam.
- Odczep się. Wyjdź na duży ogród i pobaw się.
- Niall...
- No idź!- krzyknął na mnie.
To było straszne. Oczy mi się zaszkliły. Wybiegłam i przeszłam do ogrodu obok. Już miało być tak pięknie. Dopiero pierwszy dzień, a on zdąrzył się zezłościć. I to bardzo.

wtorek, 8 lipca 2014

                     Rozdział V
  
  Byłam podwójnie zdziwiona. Po pierwsze czemu on ma taki mały dom, skoro ma miliony na koncie? Po drugie pierwszy raz uśmiechnął się mówiąc coś do mnie. Pierwszy i zapewne nie ostatni. Zamierzam skorzystać z rady Liama i sprawić, aby Niall mnie polubił. Uważam to za pierwszą rzecz na mojej liście.
  Zatrzymaliśmy się pod małym domkiem. Patrzyłam się na niego bez przerwy. Haha nie na domek lecz na Nialla. Wyglądał na rodzinnego, miłego i porządnego faceta. Tylko czemu on za mną nie przepada? Boże Abby. Czemu cię to aż tak obchodzi? Może dlatego, że Niall troszeczkę mi się podoba. Oczywiście Liam zawsze będzie moim ulubionym, ale on jest rodzeństwem. Niall to co innego. Ja go po prostu kocham i tyle. Kobieto przecież on jest od ciebie starszy o 4 lata.
-Ugh!
-Coś się stało?- zapytał Niall.
-Przepraszam, ja tylko rozmyślałam i tak jakoś mi się wymcknęło.
-Aha. Masz zamiar wysiąść z tego auta? Siedzimy już jakieś 15 minut. Musimy się pośpieszyć, bo przybiegną fanki i wtedy się nie dostaniemy do domu.
-Okej-mówiąc to otworzyłam drzwi. Niall wziął moją walizkę i podeszliśmy pod wejście do willi.
-Mówiłeś, że to nie...
-Ciii. Zaraz ci wszystko powiem. Wejdź do środka.
Wśliznęłam się, a za mną wszedł chłopak z walizką i kijami golfowymi. Dom był wypasiony. Miał największy salon jaki kiedykolwiek widziałam. Chyba z 2 lub 3 miliony były włożone w samo wyposażenie tego miejsca.
-Dlaczego mnie okłamałeś?- zadałam pytanie.
-Nie okłamałem!- powiedział powstrzymując swoje emocje.
-To skąd masz klucze do tego domu i dlaczego tutaj weszliśmy?
-Zaraz przejdziemy przez ogród do mojej "willi". Zawsze tak wchodzę, żeby jakaś fanka i fotoreporterzy mnie nie znaleźli. To jest dom nas wszystkich. Tutaj nagrywamy i piszemy piosenki, oglądamy mecze, gotujemy, śmiejemy się, spędzamy razem wolny czas.
-O to w takim razie przepraszam, że nie dałam ci wyjaśnić tylko od razu...
-Nic się nie stało-powiedział i UŚMIECHNĄŁ SIĘ. Znowu to zrobił. Czuję, że nie będzie aż tak trudno, się z nim zaprzyjaźnić.
-Jak twoja głowa?-spytał.
-Już nie boli-skłamałam.
-Ale masz siniaka. Mam nadzieję, że mi wybaczysz. Nie umiem panować nad emocjami tak jak Liam. Próbuję od 2 lat, ale mi nie wychodzi.
-Od dwóch? Ale znacie się cztery.
-To prawda. Dwa lata temu zdarzyło się coś, po czym mam problemy.
-Coś to znaczy co?
-Coś.
-Przestań!
-Haha nie- Niall zaczął się śmiać jak "głupi po serze".
-Chodźmy już do twojego domu-przerwałam jego zabawę.
-Dobra, ale pozwól, że dokończę w swoim pokoju.
-Zaraz po tym jak mi wyjaśnisz sytuację sprzed dwóch lat. Chodź.
-No.... okej.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kolejny rozdział dodałam przed czasem. Mam nadzieję, że się podoba:) Liczę na opinię w formie komentarza.
Buziaczki :*

piątek, 27 czerwca 2014

                      Rozdział IV

    Patrzyłam jak Liam i Sophia wsiadają do samochodu i odjeżdżają. Jeszcze chwilę trwałam w bezruchu. Gdy wydostałam się z transu, zaczęłam wzrokiem szukać Nialla. Stał przy wózku golfowym i czyścił kije ściereczką. Podeszłam bliżej, ale on nie zwracał na mnie uwagi. Jeszcze nigdy nie widziałam kogoś, kto z taką delikatnością i spokojem czymś się zajmował. Chciałam się go zapytać, kiedy jedziemy, ale nie mogłam. Widok, tego jak to robił, był zbyt piękny, żeby go zepsuć.
Po piętnastu minutach Niall skończył swoją czynność i zorientował się, że stoję koło niego.
- co się tak gapisz? Nigdy kijów do golfa nie widziałaś?-powiedział złośliwie.
- ja... przepraszam. Nie chciałam ci przeszkadzać. Ty chyba...
- marnujesz tylko mój czas. Wsiadaj do auta i zaczekaj na mnie. Muszę zapłacić za wynajem pola.
Odwrócił się i odszedł. Czemu on jest taki niemiły dla mnie? Tego nie wiem.  Zrobiłam to co kazał. Ruszyłam w stronę auta. Zastanawiałam się nad tym co powiedział Liam. Jak on ma mnie polubić? Jestem brzydka, gruba i w dodatku ma o mnie złe zdanie. Chciałabym, aby nie czuł do mnie wstrętu. Muszę przez ten miesiąc być dla niego miła.
- a ty czemu jeszcze nie w samochodzie?-spytał.
- nie wiedziałam, który jest twój.
- mój to ten, na którym się właśnie  opierasz.
- aha...- poczułam rumieńce wstydu na twarzy. Miał mnie polubić, a nie uważać za głupią.
Wsiedliśmy do auta i Niall odpalił silnik, który po chwili zgasł. Sytuacja powtórzyła się kilka razy. Był zdenerwowany.
- może powinieneś...
- zamknij się! - krzyknął i mnie uderzył w twarz. Byłam przerażona. Niall Horan z One Direction mnie zranił najpierw psychicznie, a teraz fizycznie. Rozpłakałam się. Ból nie ustawał. Niall spojrzał na mnie.
- ja, ja nie chciałem ciebie...
- ale to zrobiłeś- wydusiłam przez łzy.
- mam apteczkę w bagażniku. Zaraz będzie dobrze- mówiąc to, wyszedł. Po chwili przyłożył mi oderwany kawałek swojej koszulki z kostkami lodu w środku. Poczułam ulgę. W czasie, kiedy siedziałam z obolałą szczęką, Niall naprawił samochód. Wsiadł do auta i ruszył. Po trzydziestu minutach (zakorkowanej) drogi ujrzałam wielką villę.
- masz wielką chatę- stwierdzilam.
- to nie jest mój dom.
- jak to?- byłam zdziwiona.
- to jest mój dom- powiedział wskazując palcem na mały domek jednorodzinny.

   ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kolejny rozdział. Przepraszam, że tak długo, ale jestem na wakacjach i nie miałam czasu. Kolejny rozdział pojawi się najwcześniej 12 lipca.
CZYTASZ= KOMENTUJESZ

wtorek, 10 czerwca 2014

Rozdział III
 
 
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
 
 
 
- Abby! Ile mam jeszcze czekać?- krzyknął Liam.
- Już idę. Nie mogę znieść walizki- odpowiedziałam.
- Te kobiety- rzekł wywracając oczami.
Liam pomógł mi przenieść bagaż z pokoju do samochodu. Nie mogłam doczekać się rozgrywek sportowych pomiędzy mną i chłopakami. Byłam podekscytowana. Jeśli jesteś Directioner chyba mnie rozumiesz. Miałam się spotkać z One Direction- nie pierwszy raz, ale spotkać. Wiele razy zastanawiałam się jak to jest kochać kogoś kto cię nie kocha. Ja nigdy nie byłam zakochana. NIGDY. Jak już to zauroczona i przechodziło mi po dwóch, trzech tygodniach. Moimi idolami są 1D i Little Mix. LM to dziewczyny, więc chyba się nie zakocham :) a z 1D żaden mnie nigdy nie zechce (większość ma swoją drugą połówkę) Z dziewczynami (LM)  ostatni raz widziałam się miesiąc temu. Najbardziej lubię gadać z Perrie. Zazwyczaj się razem wygłupiamy i śpiewamy "arie operowe" wymyślone przez nas.
- Hej Abby!- z zamyślenia wyrwał mnie rozbawiony głos Louisa.
- Cześć- po wyjściu z auta przytuliłam się do niego.
- A mnie nie przytulisz?- oburzył się Harry.
- Nie- powiedziałam z szyderczym uśmiechem.
- Miałeś rację Louis, dziewczyny lecą na tych zajętych- zaśmiał się.
- Nieprawda! Ja wcale na niego nie lecę- zezłościłam się.
Harry popchnął mnie na Louisa.
- Teraz już tak- roześmiał się.
Kiedy chłopcy się kłócili zauważyłam, że Liam rozmawia z Niallem. Podeszłam do nich.
- Heeeej...
- Abby- dokończyłam za Nialla.
- Liam mówił...
- Że chcesz posłuchać jak śpiewasz ,,Baby'' na żywo- tym razem dopowiedział Liam.
- No...ale...ty...ughh no dobra- wywrócił oczami Niall i zaczął śpiewać. Szczerze to ja wcale nie chciałam tego słuchać. Jak już to, żeby zaśpiewał ,,Teenage Dream'' ;) Po zakończeniu piosenki podeszłam do Harrego i go przytuliłam.
- Teraz kiedy już mam dziewczynę to nie przytula- powiedział.
- Ty masz dziewczynę?- zapytałam.
- Jasne. Nazywa się Abby Payne. Pewnie nie znasz- zachichotał.
- Cha, cha- szturchnęłam go w ramię.
- To znaczy, że ze mną zrywasz?
- Tak.
- Nie! Dlaczego? Dlaczego ja?- Harry udawał zrozpaczonego.
- Zagramy w tenisa?- zapytał Louis.
- Jasne- odpowiedziałam.
- Więc już znalazłaś nowego? Jak ja się teraz mam pozbierać? Jak?- kontynuował Harry.
- Pił coś przed wyjściem?- szepnęłam do Lou.
- Yhym- zaśmiał się.
Poszliśmy na kort tenisowy i rozpoczęliśmy mecz. Zasady były proste. Ten kto przegra- stawia drinki. Louis mnie strasznie wymęczył i jak zwykle przegrałam, ale on i tak zapłacił :D
Następnie udałam się na pole golfowe. Podbiegłam do Nialla, ale jak mnie zuważył, od razu odszedł do następnego dołka. Co mu się stało? Nigdy się tak nie zachowywał. To znaczy jako ostatni mnie polubił z chłopaków (nie wliczając Liama). Nie przepadał za mną, ale normalnie przebywał w jednym pomieszczeniu. Czasami ze mną zamienił kilka słów, ale jeśli chodzi o śmianie się takie,jak coś go mocno rozśmieszy- nigdy tego przy mnie nie robił. Nie mam zielonego pojęcia dlaczego. Postanowiłam się tym nie przejmować. Zagrałam w golfa z Louisem i Liamem (Zayn był z Perrie w Paryżu). Harry cały czas płakał w barze i topił swoje "smutki" w alkoholu. Podeszłam do niego.
- Nie pij więcej- ostrzegłam go.
- Czemu?- zapytał.
- To niezdrowe.
- Tak jak to, że rzuciłaś mnie dla Louisa.
- Harry, my nawet ze sobą nie chodziliśmy.
- Szybko zapominasz.
- Człowieku. Słyszysz przez mgłę czy co? My NIGDY nie byliśmy razem.
- Kobieto jesteś nie do wytrzymania.
- Po prostu nie pij więcej.
- Okej- odszedł w stronę Louisa. Dwudziestolatek został odwieziony przez Lou do domu. Zostałam tylko ja, Niall, Liam i... Sophia. Dokładniej Pijana Sophia. Ona również trochę wypiła. Zebraliśmy się wszyscy w jednym miejscu.
- Liam, podobno miałam gdzieś jechać?- zaczęłam rozmowę.
- Tak, kolejny miesiąc spędzisz u Nialla.
- Słucham?- byłam w szoku.
- Jupi- powiedział blondyn z nijakim wyrazem twarzy.
- Ja? Z nim? Przez miesiąc?
- Tak- twardo rzekł Liam.
- Przecież on mnie nie lubi.
- To polubi. My już się zbieramy. Do zobaczenia- mówiąc to Liam pocałował mnie w czoło.
Zapowiadał się całkiem ciekawy miesiąc...
 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Oto rozdział III. Mam nadzieję, że się podobał i liczę na wasze opinie w formie komentarza. To chyba wszystko. Do następnego :*
 

sobota, 31 maja 2014

Rozdział II
 
 
 
- Ugh... Nie bój się jej. Co jest w niej takiego strasznego?- spytał Liam.
- Wszystko- odpowiedziałam.
- Jesteś zazdrosna i tyle.
- Ja? Niby czemu?
- Do tej pory czułaś się dla mnie najważniejsza, a teraz myślisz, że tak nie jest. Zapamiętaj: ty ZAWSZE będziesz dla mnie małą księżniczką, którą ratowałem z wieży. Sophia jest moją dziewczyną, ale to nie zmienia faktu, że cię kocham.
- Chyba masz rację.
- Chyba? Ja zawsze mam rację- zaśmiał się Liam.- No chodź się przytul.
Może Liam ma rację, a może nie. To w końcu człowiek, a ludzie się mylą prawda? Postanowiłam to sprawdzić- co nie wyszło mi na dobre. Podczas nieobecności Sophi wślizgnęłam się do pokoju Liama, gdzie chwilowo przebywała. Szczerze to od osiemnastu lat tam wchodzę i nigdy jeszcze tak ładnie tam nie pachniało. Coś jakby konwalia z wanilią. Raczej powinniście się domyślić czyje to perfumy. Przejrzałam jej całą walizkę. Koszulki, spodnie, sukienki, buty, kosmetyki, spódnica, gazety, płyty CD no i oczywiście znalazłam pamiętnik na hasło. Nie kluczyk lub szyfr tylko hasło. Cztery litery (nie chodzi o to co właśnie pomyślałeś/pomyślałaś). To mogło być wszystko. Dosłownie w s z y s t k o, ale co ma cztery litery. Rose, luck, nope, a nawet abcd, itd. Mogłam zgadywać do końca życia i robiłabym to gdyby nie Sophia, która weszła w tym momencie do pokoju.
- Co tutaj robisz?- spytała podejrzliwie.
- Yyyy... Poczułam ładny zapach i postanowiłam dowiedzieć się co to. Domyśliłam się, że to twoje perfumy i chciałam poznać nazwę.
- Mogłaś zaczekać aż wrócę i nie wyjmować moich rzeczy z walizki.
- No mogłam...
Dołączył do nas Liam. Zapewne już wiesz jak zareaguje:)
- Abby?!
- Tak?-powiedziałam niepewnie.
- Czemu weszłaś tutaj bez pozwolenia i na dodatek ruszasz rzeczy Sophi?!
- No...ja...
- Posłuchaj już dziś rozmawialiśmy na ten temat i zapewniam cię, że cię kocham i nic tego nie zmieni.
- Ja wiem, ale...
- Bez żadnego "ale". Chciałem was jutro zabrać na golfa i tenisa. Będą tam też chłopcy. Jak się pogodzicie pojedziecie. Jeśli nie obie zostaniecie w domu.
Wyszłam z pokoju. Liam dobrze wiedział na czym mi zależy. Uznał, że jeśli ma do czynienia z szantażem, na mnie najlepiej zadziała właśnie to. Podejrzewam, że w takiej sytuacji każda/ każdy z was by się pogodził. Cóż ja też tak postanowiłam zrobić. Najpierw poszłam do pokoju, włączyłam muzykę i szykowałam ubrania na jutro. Będzie ciepło, więc wzięłam dżinsowe szorty, żółtą bokserkę i czarne Vansy. Koło godziny dwudziestej zeszłam na parter do salonu, gdzie Sophia szykowała film.
- Sophia... Chciałam cię przeprosić. Nie powinnam grzebać w twoich rzeczach.
- Możesz odpokutować i zrobić popcorn, przygotować dwa napoje i dwa drinki- powiedziała z uśmiechem, ale ja od razu wyczułam jej nienawiść do mnie. Nie lubiła mnie. Zresztą wzajemnie. Ale co mi zaszkodzi? Zrobiłam im te smakołyki. Popcorn z masłem. Liam taki uwielbia. Drinki- nie umiem, ale coca-colę mogę nalać:) Zaniosłam to na ławę w salonie. Usiadłam na fotelu i zawołałam "gołąbeczki". Oni usiedli na kanapie. W połowie filmu stała się najgorsza rzecz. Sophia zjadła popcorn. Zapewne teraz myślisz "co w tym takiego strasznego?" Ha! I tu cię zaskoczę. Ona ma uczulenie na masło! Dostała wysypki, zrobiła się czerwona i spuchła jej twarz. Nawet nie macie wyobrażacie sobie jak się na mnie wydarła. Poprzeklinała i popłakała się. Liam kazał mi iść do pokoju i ZABRAŁ MI TELEFON. Skąd ja mogłam wiedzieć, że ta żmija ma to cholerne uczulenie?!
Przebrałam się w piżamę i poszłam spać, bo uznałam, że jak nie mam fona i nie mogę oglądać filmu, nie ma sensu dłużej siedzieć. O jutrzejszym golfie i tenisie z 1D mogłam zapomnieć.
 
*********************************************** 
- Abby wstawaj!- krzyknął Liam.
- Czemu? I tak po wczorajszym maśle mnie nigdzie nie zabierzesz...
- Mylisz się młoda panno- WTF?- Jedziesz i to na długo.
- Co to znaczy "długo?".
- Spakuj walizkę. Resztę powiem na miejscu.
- Okej... A na ile "tam" jadę?
- Na miesiąc.
- Ooo na Karaiby mnie wysyłasz?
- Nie gadaj tyle. Szkoda czasu. Za godzinę wyjeżdżamy- mówiąc to wyszedł z pokoju.
WTF?! Za godzinę?! Dziewczyny mnie zrozumieją. JEDNA GODZINA na prysznic, na ubranie się, zjedzenie śniadania, zrobienie makijażu, spakowanie walizki na miesiąc. Pięć czynności w godzinę. Potrzebowałam pomocy. Zapytałabym Sophię, ale... No to musiałam się pośpieszyć.
 
 
 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej! :) Dziękuję, że przeczytałeś ten rozdział i że w ogóle wszedłeś/ weszłaś na mojego bloga. Przepraszam, że tak długo nie pojawiał się nowy post, ale jakoś weny nie miałam. Jeszcze raz dziękuję.
 
CZYTASZ= KOMENTUJESZ
 
Jeśli chcesz być informowany o nowych postach zastaw swój user z Twittera w komentarzu, a wpiszę Cię w zakładkę "informowani" :)

sobota, 17 maja 2014

Rozdział I
 
     Wcześnie wstałam. Nazajutrz miał przyjechać Liam i musiałam posprzątać. Nie mogłam doczekać się spotkania z nim. Nie widzieliśmy się 6 miesięcy. Szybko zjadłam śniadanie. W kuchni znalazłam listę, którą mama przygotowała mi do zrealizowania. Musiałam poodkurzać, wymyć okna, pozmywać, powycierać kurze, wyprasować ubrania, zrobić pranie i upiec ciasto. Trochę tego dużo...
Jednak obie chciałyśmy, aby wszystko było idealne. Mama miała wrócić o 16 ja zaczęłam sprzątać od razu po śniadaniu. Była 10 robiłam wszystko dokładnie żeby było jak najlepiej. Kiedy skończyłam sprzątać była 12, więc zostały 4 godziny do powrotu mamy. Teraz trzeba było upiec ciasto. Zdecydowałam się na szarlotkę, ponieważ cała rodzina ją uwielbia. Szybko poszło aż sama się dziwiłam że się udała :) Wyrobiłam się ze wszystkim do 15:30 i czekałam na mamę. Byłam bardzo zadowolona ze swojej pracy i ciasta. Kiedy mama weszła do domu była pełna podziwu, ponieważ dom lśnił i wszędzie pachniało moim słodkim dziełem. Po jej zakupach trzeba było rozłożyć podróżną szafę. Nie tylko zaopatrzyła nas w jedzenie, lecz kupiła sobie dużo ubrań. Mi sprezentowała śliczną wrzosową sukienkę z ciemnofioletową kokardą w pasie (nie ukrywam, że zawsze taką chciałam). Pobiegłam do pokoju ją przymierzyć.
     Szybko rozebrałam się ze swoich ulubionych szarych dresów i zaczęłam delikatnie ubierać się w tą śliczną sukienkę. Kiedy tak stałam przed lustrem i spoglądałam na swoje ciało, i to jak wyglądam w niej, doszłam do wniosku, że nie jest do końca tak ślicznie, jak powinno być. Liam pewnie mówiłby, że wyglądałam ślicznie, jak się sami przekonacie czytając dalej. Próbowałam wszystkiego. Na zmianę prostowałam i kręciłam włosy. Dalej źle. Wkładałam szpilki, baleriny, a nawet koturny. Nie pomogło. Stosowałam jeszcze wiele sposobów. W końcu poszłam do mamy, aby mi coś poradziła.
  - Nie wiem czy zauważyłaś, ale nie zapięłaś jej z tyłu, dlatego ci odstaje- powiedziała ze śmiechem.
  Zrobiłam face palma i powiedziałam do mamy
  - Ahh no oczywiście, a już zaczęłam się denerwować, że jest źle uszyta... Lepiej w kręconych włosach czy w prostych? - zapytałam.
  - Zostaw kręcone.
  - Buty na koturnie, baleriny czy szpilki?
  - Hmm myślę że w szpilkach będziesz wyglądała przepięknie
  - Taa mamo nie jestem piękna -powiedziałam ze smutkiem.
  - Co ty mówisz skarbie? Oczywiście że jesteś.
  - Mamuś, dziękuję Ci za to, że tak mówisz, ale popatrz na ten brzuch - powiedziałam pokazując rękoma moje niedoskonałości.
  - Twój brzuch wygląda jakbyś od kilku dni nic nie jadła - usłyszałam głos. Zapewne się domyślacie czyj ;)
  - Liam! Stęskniłam się za tobą - mówiąc to rzuciłam się mu na szyję.
  - Ja za wami też. Co to za kreacja?
  - To miała być niespodzianka, którą jutro włożyłabym, ale przyjechałeś wcześniej.
  - Przepraszam, że ją zepsułem - powiedział smutno.
  - Nic się nie stało - dodała mama. - Zrobiłam ciasto. Chodź spróbować.
  - Ty zrobiłaś ciasto?- nie kryłam oburzenia.
  - Masz rację. My zrobiłyśmy ciasto - poprawiła się.
  - Jasne... - wywróciłam oczami.
  - Chciałbym wam kogoś przedstawić - przerwał Liam.
  - Kogo? - zapytałam.
  - To jest Sophia. To jest moja mama, a to moja kochana siostrunia - mówił rozczochrując moje włosy.
  - Miło mi poznać- powiedziała dziewczyna.
  - Nam również. Zapraszam na ciasto - nadal nie wiem co jej odbiło z tym ciastem.
Wszyscy zasiedliśmy w salonie a mama przyniosła MOJE ciasto.. Ta Sophia wydała mi się trochę dziwna postanowiłam przeprowadzić mały wywiad z nią.
  - Sophia, opowiedz nam coś o sobie - powiedziałam.
  - Nie lubię o sobie opowiadać - odpowiedziała mi z nutką złości.
  - Jak wolisz...
  - Bardzo dobre ciasto - znowu przerwał Liam.
Nie polubiłam Sophi. Jak ją zobaczyłam wydała mi się podejrzana. Po tym jak odmówiła powiedzenia czegoś o sobie jeszcze bardziej... No właśnie. Ja się jej po prostu bałam!
Pomyślałam że będę musiała porozmawiać z Liamem. Zaczekałam na moment, w którym Sophia odstąpiła jego boku i wciągnęłam go do mojego pokoju.
  - Liam- zaczełam - muszę z Tobą porozmawiać.
  - Coś się stało? - zapytał.
  - Chodzi o Sophie... Ona... Jest straszna.
  - Dobry żart Abby. Mów o co chodzi.
  - Już nieważne... - wyszłam z pokoju.
  - Zaczekaj, mieliśmy porozmawiać.
  - Liam to nie był żart ja naprawdę się jej boję - patrzyłam mu w oczy o czekałam na jego reakcję.


              ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
  Rozdział I gotowy. Mam nadzieję, że się podobało. Liczę na komentarz z opinią, tą dobrą jak i złą.
Od tej pory rozdziały są pisane przeze mnie:
tt: @najal__
i Martynę:
tt: @Szempla_95

Jeśli chcesz być informowany zostaw swój user z Twittera. Wpiszę cię w zakładkę "informowani" i powiadomię o każdym nowym poście.
 

wtorek, 13 maja 2014

Prolog
     Jestem jak każda normalna nastolatka. Mam osiemnaście lat. Chodzę do szkoły, mam przyjaciół, nie jestem zadowolona ze swojego wyglądu. W sumie jak można cieszyć się z nadwagi, niskiego wzrostu (1,70m) i kiepskich ocen? Jedyne co w sobie lubię to włosy. Mam długie brązowe włosy z blond końcówkami. Uwielbiam muzykę. Gram na fortepianie, gitarze, flecie i śpiewam. Nie żebym się chwaliła, ale to nie jest gra amatorska. Zajmuję dość wysokie miejsca, bo przeważnie trafiam na podium, w różnych konkursach.
    Moja rodzina jest nienormalna. Dosłownie n i e n o r m a l n a. Mam mamę, tatę i starszego  brata. Normalnie irytowałabym się z tego powodu. Starsze rodzeństwo jest wielkim kłopotem. Przynajmniej dla innych. Ja go kocham. Zawsze jest dla mnie miły. Pomaga mi w lekcjach, wyręcza w obowiązkach kiedy tylko może, doradza w sprawach sercowych. Jest jak Batman lub Superman.
    Och, jestem zakręcona... Zapomniałam się przedstawić :) Więc nazywam się Abby Payne.
Tak, Payne. Nie przewidziało ci się. Mój brat to Liam Payne z One Direction. Są plusy i minusy tego. Plusy: mam darmowe bilety na koncerty, znam 1D, kocha mnie Liam co pewnie każda fanka chciałaby przeżyć. Minusy: paparazzi. Wszędzie ich pełno. Najgorsze jest to, że gdzie nie wyjdę już do mnie podbiegają i pytają się o sprawy prywatne Liama.
    Niektóre "fanki" są okropne. Hejtują mnie. Ale za co? Za to, że jestem jego siostrą? Sorry, nie moja wina. Oczywiście znajdą się też takie, które mnie lubią. Są to głównie moje przyjaciółki. Teraz pewnie myślicie: 'pewnie tamte przyjaciółki się z nią zadają, bo jest siostrą Liama'. M y l i s z  s i ę. Były przy mnie od przedszkola. Jeśli umiesz liczyć pewnie domyślisz się, że to było przed 1D. Teraz je przedstawię.
    Sally- szczupła, wysoka (1,85m) lecz niezbyt dobra uczennica. Znamy się od przedszkola i zawsze chodziłyśmy do jednej klasy. Potrafi grać na fortepianie. Również jest laureatką wielu konkursów muzycznych.
    Martyna- również szczupła, mojego wzrostu, ale jest wzorową uczennicą. Poznałyśmy się pięć lat temu. Przeniosła się do Anglii z Polski. Nauczyła mnie mówić po polsku, ale i tak nie dorównam jej.
Mówi biegle po angielsku, hiszpańsku, francusku i po polsku. W skrócie mówię do niej Tyna :)
    
    Na tym blogu opiszę najdziwniejszą historię, jaką kiedykolwiek przeżyłam. Oczywiście z udziałem 1D, Sally i Martyny. Mam nadzieję, że wam się spodoba.
 
 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
   Prolog do mojego fan fiction :) Postanowiłam wcielić się w WYMYŚLONĄ siostrę Liama. Zamierzam opisać tutaj historię, która się już zdarzyła. Chciałam wymyślić coś oryginalnego. Większość ff jest pisana w sposób "teraz to przeżyłam, ale nie wiem co będzie dalej". Tutaj natomiast będę zamieszczać różne przemyślenia. Głównie dlatego, że bohaterka ma sporo czasu. Nie musi martwić się czy np. Louis zaprosi ją na randkę ;) Pojawią się przeróżne, czasami fantastyczne, historie. Więcej nie mogę zdradzić :) Jeśli się podoba prolog i zapowiedzi skomentuj. Nawet wystarczy, że napiszesz "ok". Będę wiedziała czy jest sens dalej pisać :)
 
Dodatkowe informacje:
- pomysł na przebieg ff: mój własny,
- imiona:
   ~ Abby i Sally:  tt: @Madzia_1231
   ~ Martyna: imię mojej przyjaciółki ;)
 
Jeśli chcesz być informowany zostaw komentarz z userem z Twittera, a wpiszę cię w zakładkę "informowani" i powiadomię cię o każdym nowym poście :D