sobota, 17 maja 2014

Rozdział I
 
     Wcześnie wstałam. Nazajutrz miał przyjechać Liam i musiałam posprzątać. Nie mogłam doczekać się spotkania z nim. Nie widzieliśmy się 6 miesięcy. Szybko zjadłam śniadanie. W kuchni znalazłam listę, którą mama przygotowała mi do zrealizowania. Musiałam poodkurzać, wymyć okna, pozmywać, powycierać kurze, wyprasować ubrania, zrobić pranie i upiec ciasto. Trochę tego dużo...
Jednak obie chciałyśmy, aby wszystko było idealne. Mama miała wrócić o 16 ja zaczęłam sprzątać od razu po śniadaniu. Była 10 robiłam wszystko dokładnie żeby było jak najlepiej. Kiedy skończyłam sprzątać była 12, więc zostały 4 godziny do powrotu mamy. Teraz trzeba było upiec ciasto. Zdecydowałam się na szarlotkę, ponieważ cała rodzina ją uwielbia. Szybko poszło aż sama się dziwiłam że się udała :) Wyrobiłam się ze wszystkim do 15:30 i czekałam na mamę. Byłam bardzo zadowolona ze swojej pracy i ciasta. Kiedy mama weszła do domu była pełna podziwu, ponieważ dom lśnił i wszędzie pachniało moim słodkim dziełem. Po jej zakupach trzeba było rozłożyć podróżną szafę. Nie tylko zaopatrzyła nas w jedzenie, lecz kupiła sobie dużo ubrań. Mi sprezentowała śliczną wrzosową sukienkę z ciemnofioletową kokardą w pasie (nie ukrywam, że zawsze taką chciałam). Pobiegłam do pokoju ją przymierzyć.
     Szybko rozebrałam się ze swoich ulubionych szarych dresów i zaczęłam delikatnie ubierać się w tą śliczną sukienkę. Kiedy tak stałam przed lustrem i spoglądałam na swoje ciało, i to jak wyglądam w niej, doszłam do wniosku, że nie jest do końca tak ślicznie, jak powinno być. Liam pewnie mówiłby, że wyglądałam ślicznie, jak się sami przekonacie czytając dalej. Próbowałam wszystkiego. Na zmianę prostowałam i kręciłam włosy. Dalej źle. Wkładałam szpilki, baleriny, a nawet koturny. Nie pomogło. Stosowałam jeszcze wiele sposobów. W końcu poszłam do mamy, aby mi coś poradziła.
  - Nie wiem czy zauważyłaś, ale nie zapięłaś jej z tyłu, dlatego ci odstaje- powiedziała ze śmiechem.
  Zrobiłam face palma i powiedziałam do mamy
  - Ahh no oczywiście, a już zaczęłam się denerwować, że jest źle uszyta... Lepiej w kręconych włosach czy w prostych? - zapytałam.
  - Zostaw kręcone.
  - Buty na koturnie, baleriny czy szpilki?
  - Hmm myślę że w szpilkach będziesz wyglądała przepięknie
  - Taa mamo nie jestem piękna -powiedziałam ze smutkiem.
  - Co ty mówisz skarbie? Oczywiście że jesteś.
  - Mamuś, dziękuję Ci za to, że tak mówisz, ale popatrz na ten brzuch - powiedziałam pokazując rękoma moje niedoskonałości.
  - Twój brzuch wygląda jakbyś od kilku dni nic nie jadła - usłyszałam głos. Zapewne się domyślacie czyj ;)
  - Liam! Stęskniłam się za tobą - mówiąc to rzuciłam się mu na szyję.
  - Ja za wami też. Co to za kreacja?
  - To miała być niespodzianka, którą jutro włożyłabym, ale przyjechałeś wcześniej.
  - Przepraszam, że ją zepsułem - powiedział smutno.
  - Nic się nie stało - dodała mama. - Zrobiłam ciasto. Chodź spróbować.
  - Ty zrobiłaś ciasto?- nie kryłam oburzenia.
  - Masz rację. My zrobiłyśmy ciasto - poprawiła się.
  - Jasne... - wywróciłam oczami.
  - Chciałbym wam kogoś przedstawić - przerwał Liam.
  - Kogo? - zapytałam.
  - To jest Sophia. To jest moja mama, a to moja kochana siostrunia - mówił rozczochrując moje włosy.
  - Miło mi poznać- powiedziała dziewczyna.
  - Nam również. Zapraszam na ciasto - nadal nie wiem co jej odbiło z tym ciastem.
Wszyscy zasiedliśmy w salonie a mama przyniosła MOJE ciasto.. Ta Sophia wydała mi się trochę dziwna postanowiłam przeprowadzić mały wywiad z nią.
  - Sophia, opowiedz nam coś o sobie - powiedziałam.
  - Nie lubię o sobie opowiadać - odpowiedziała mi z nutką złości.
  - Jak wolisz...
  - Bardzo dobre ciasto - znowu przerwał Liam.
Nie polubiłam Sophi. Jak ją zobaczyłam wydała mi się podejrzana. Po tym jak odmówiła powiedzenia czegoś o sobie jeszcze bardziej... No właśnie. Ja się jej po prostu bałam!
Pomyślałam że będę musiała porozmawiać z Liamem. Zaczekałam na moment, w którym Sophia odstąpiła jego boku i wciągnęłam go do mojego pokoju.
  - Liam- zaczełam - muszę z Tobą porozmawiać.
  - Coś się stało? - zapytał.
  - Chodzi o Sophie... Ona... Jest straszna.
  - Dobry żart Abby. Mów o co chodzi.
  - Już nieważne... - wyszłam z pokoju.
  - Zaczekaj, mieliśmy porozmawiać.
  - Liam to nie był żart ja naprawdę się jej boję - patrzyłam mu w oczy o czekałam na jego reakcję.


              ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
  Rozdział I gotowy. Mam nadzieję, że się podobało. Liczę na komentarz z opinią, tą dobrą jak i złą.
Od tej pory rozdziały są pisane przeze mnie:
tt: @najal__
i Martynę:
tt: @Szempla_95

Jeśli chcesz być informowany zostaw swój user z Twittera. Wpiszę cię w zakładkę "informowani" i powiadomię o każdym nowym poście.
 

1 komentarz:

  1. Oł je!Czekałam na ten rozdział ze zniecierpliwieniem!Piszecie bardzo ładnie.Przyjemnie mi się to czytało i wcale nie długo.Bardzo ale to bardzo jestem ciekawa kim jest tak na prawdę Sophi dla Liama.Bo równie dobrze to może być koleżanka c'n? hah.Podejrzewam że dziewczyna ale co tam.
    Rozdział mi się spodobał.Jestem ciekawa co będzie dalej.Proszę o jak najszybszy next.Serdecznie zapraszam do mnie na opowiadanie o fantastycznej historii Loli o nadprzyrodzonych mocach.Może dla niektórych jest to dziwne ale dla mieszkańców tajemniczego miasta nie.Serdecznie zapraszam:
    http://jedyna-op.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń