Rozdział IX
Obudziłam się. Promienie słoneczne oświetlały wszystkie przedmioty najbliżej okna. Pomyślałam, że to będzie piękny dzień. Wstałam, pościeliłam łóżko i odłączyłam telefon. Wyszłam na korytarz. Kompletna cisza. Nie było słychać żadnych rozmów ani nawet oddechu (poza moim). Domyśliłam się, że Harry jeszcze śpi. Gwiazdy to mają fajnie. Odpoczywają ile wlezie. Ja udałam się do łazienki. Wymyłam zęby i zaczęłam rozczesywać włosy. W moim zwyczaju jest robienie tego łącznie ze śpiewem. Harry śpi, więc uznałam, że dam radę zamknąć się. Chociaż na chwilę. Załatwiłam resztę porannej toalety, ubrałam się i postanowiłam obudzić chłopaka. Była już jedenasta, więc chyba pora na pobudkę. Po cichu weszłam do jego pokoju. Ku mojemu zdziwieniu nie było go w nim. Zeszłam na dół. Przeszukałam wszystkie otwarte pokoje- nie ma. Gdzie on się do cholery podział? A co jeśli coś mu się stało? Ja naprawdę się martwię... Na razie zrobię sobie jakieś śniadanie. Poszłam do kuchni i otworzyłam lodówkę. NIE WIERZĘ. Po pierwsze to było tam mnóstwo jedzenia, a po drugie HARRY ZOSTAWIŁ TAM KARTECZKĘ. Chyba wiedział, że tam zajrzę. "Pojechałem po niespodziankę. Wrócę koło 12. Harry xx". On chce mi zrobić niespodziankę? Pozwolił mi tutaj spać i jeszcze to. Co ja zrobię? Robię ciasto! A najlepiej torta. Muszę mu w końcu podziękować. Na pamięć znam tylko przepis na ciasto orzechowe... no trudno. Zrobię takie. Wyjęłam potrzebne skłaniki i zabrałam się do pracy. Zostało mi bardzo mało czasu. Na szczęście ten deser jest na zimno :) Po czterdziestu minutach pracy, smakołyk był już gotowy. Posprzątałam i usłyszałam przekręcanie kluczy w drzwiach. To Harry. Wyszłam do przedpokoju i nie mogłam uwierzyć.
- Martyna!- wrzasnęłam ze szczęścia.
- Hej Abby- przytuliłyśmy się.- Przepraszam cię, że nie odbierałam, ale zgubiłam telefon. Harry zadzwonił do mnie na domowy.
- Mało nie zemdlała, a mi uszy pękły- uśmiechnął się chłopak.
- Dziękuję ci- przytuliłam go.- Kocham cię.
- Uważaj co mówisz-odpowiedział.
- Dlaczego?- zdziwiłam się.
- Bo mam dziewczynę.
- Kogo?- wytrzeszczyłam oczy.
- Mnie- z uśmiechem dodałam Tyna.
- Wy? Razem? Co przegapiłam?
- Trzeba było wstać jak cię budziłem.
- Ty mnie budziłeś??
- Tak. Masz sen jak kamień- zaśmiał się.
- Jak wstałam to myślałam, że śpisz, ale nie było cię w pokoju. Wystraszyłam się. Potem znalazłam kartkę w lodówce. A teraz ty mi mówisz, że mogłam sobie tego zaoszczędzić i pojechać z tobą?!
- Przepraszam...?-powiedział.
- No ja mam nadzieję. Wybaczam, bo przywiozłeś Martynę. A nad tym czy ci dam ciasto to się jeszcze zastanowię-*chytry uśmiech*
- Zrobiłaś ciasto? No takie dni to ja lubię.
- taaa- wywróciłam oczami.
- A gdzie Tynka?-spytał.
- Jestem w kuchni. Dobre ciasto- krzyknęła.
- Jak ty się tam znalazłaś?- zadał pytanie Harry.
- Cóż jak się kłócicie to nie widzicie nic poza własnymi nosami. Nie martwcie się. Wam też ukroiłam po kawałku.
Zjedliśmy ciasto i zaczęliśmy oglądać film. Harry wybrał Titanic. Ja nie chciałam, ale zostałam przegłosowana. Jak "gołąbeczki" oglądały, ja wyśliznęłam się po cichu na ogród. Postanowiłam odwiedzić Nialla. Może mu już przeszło?
~~~~~~~~~~~~~~~
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Mam nadzieję, że się podobało. Proszę o opinie w formie komentarzy. Dziękuję jeśli czytasz tego bloga <3 :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz